Túrin Turambar „Rabarbattoir, czyli cudowne rozmnożenie smoły”

TT_Rabarbattoir

Nawet nie wiem, kiedy minęły te trzy lata od wydania ostatniego materiału Túrin Turambar. Może przez to, że powracam do tej muzyki systematycznie i nie mogę powiedzieć „o ja jebe, jak ja jej dawno nie słuchałem”. Bo to zawsze była dobra muzyka. Bardzo dobra.

I taką jest wciąż, co udowadnia „Rabarbattoir czyli cudowne rozmnożenie smoły”, czyli najnowsze dzieło Atamana. Przyzwyczaił nas on do tego, że w muzyce Túrin Turambar nie ma się do czego przyzwyczajać, bo tak naprawdę każdy album jest inny. „Rabarbattoir” w podtytule ma cudowne rozmnożenie smoły: poezja ryczana/heavy bigbeat. I tak naprawdę po raz kolejny zostałem wyręczony w opisie niniejszego krążka, gdyż faktycznie przeważająca jego część opiera się o znany i lubiany polski rock, zwany właśnie bigbeatem, z lat sześćdziesiątych i wczesnych lat siedemdziesiątych. No serio, czy wyobrażalibyście sobie Czerwone Gitary, Karin Stanek, Stana Borysa czy Breakout, którzy pięćdziesiąt lat temu zaczynają grać mieszankę black i doom metalu wraz ze sporą domieszką swojej własnej twórczości? Jeśli macie problem z wyobrażeniem sobie tego faktu – zdecydowanie musicie posłuchać niniejszego albumu. Nie wszystkie numery oczywiście takie są, bo mniej więcej środek płyty to powolne, mozolne sprzężenia gitar, klaustrofobiczne echa, jak również Metallica, heh… No, pod czapką Atamana zaiste musi się dziać wiele ciekawych rzeczy, a i tak podejrzewam, że przelewa on zaledwie niewielką część tego wszystkiego. Końcówka zaś to, powiedzmy że covery – „Jaskółka siostra burzy” oraz „Wielki Ogień”. Zapewne części ortodoksów bardziej pasowałoby w takim miejscu na przykład „Transilvanian Hunger”, ale jebać – te kawałki w oryginałach są zajebiste, zaś Turin Turambar wykrzesało z nich coś zwierzęco dzikiego i dosłownie pojebanego. Ano – nie można zapomnieć o tekstach, jak zwykle leżących na granicy poezji, absurdu i obrazoburczości. To wszystko razem do kupy zusammen tworzy esencję Turin Turambar, która sprawia że są oni zespołem wyjątkowym w skali nie tylko naszego kraju.

No a więc pozostaje mi tylko zachęcić do zapoznania się z tym materiałem. Po raz kolejny bowiem z głowy Atamana wyskoczył wspaniały deformanta, wart więcej niż marne 4 tysiące złotych. Zdecydowanie polecam.

Ocena: 9/10

Autor

11161 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *