Túrin Turambar „Brud. Smród. Ubóstwo.”

Túrin Turambar  Brud. Smród. Ubóstwo.Każdorazowo gdy widzę w skrzynce kopertę z płytą od Túrin Turambar wiem, że czeka mnie podróż po odmętach i rejonach niedostępnych dla „normalnych” metalowych zjadaczy chleba.

Ostatnio puściłem to do wódki, którą raczyliśmy się z Efem. Nie szło. Ani pić ani słuchać. Zmieniliśmy repertuar na Venom i już było dobrze, hehe. Ale ad rem. To nie jest płyta imprezowa, do słuchania w skupiskach ludzkich o liczebności większej niż jedna osoba. Z drugiej strony – „Bród. Smród. Ubóstwo” to kolejny krążek Túrin Turambar przed którym klęczę. Muzyka chora z jednej strony, ale z drugiej – cholernie inteligentna. Jakieś porąbane black / doom metalowe wizje – aż się boje myśleć, skąd biorą się one w głowie Atamana. Słuchanie takich numerów jak „Melancholia” ma w sobie coś zbliżonego do jeżdżenia gołą dupą po nieoheblowanej desce – szybko tego nie zrobicie, a poczujecie każdą chropowatość. A podczas numeru tytułowego to aż człowiek by chciał wejść i napierdalać po mordach domorosłych Zaratustrów (refren tego numeru jest po pierwsze zajebisty, po drugie prawdziwy). Muzycznie – to taki polski bigos, ze wszystkim – inspiracjami Mayhem, doom metalowymi dołami, morderczymi zwolnieniami a’la Celtic Frost, surowym brzmieniem a’la Hellhammer, nawet surowymi thrash metalowymi zajawkami. Ale oldschoolowcy powinni się zastanowić zanim sięgną po „Bród. Smród. Ubóstwo.”. Tak samo fani nowych brzmień. W ogóle, każdy powinien się zastanowić, czy jest gotowy na zmierzenie się z nowym dokonaniem Túrin Turambar, bo zgwałci wasze uszy, poleje wódką i odtańczy kozaczoka na Waszym truchle. No nie wywołuje we mnie normalnych ułożonych myśli ten materiał, ale powiem Wam jedno – słuchać mogę go bez końca. Naprawdę. Mało która unurzana w psychodelii, malignie i delirce muzyka tak doskonale na mnie działa.

Słuchajcie na własną odpowiedzialność. Ale słuchajcie. Bo „Bród. Smród. Ubóstwo.” to kawał świetnej muzyki. Siądźcie, nalejcie sobie drinka, odpalcie krążek, poczytajcie teksty. I tak do późnej nocy.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Anioły wyklęte
2. Melancholia
3. Drogowskazy / B.S.U.
4. Krew zepsuta
5. Fizys mięsista
6. Roje moje
7. Strachy
8. Ksenofag
9. Hymn
Autor

10574 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *