Turbocharged „Christ Zero”

Wydawca: Chaos Records

Debiut Turbocharged dostałem od Oracle, który stwierdził: „Bierz, słuchaj, rozjebie cie!” .No i faktycznie debiutancki materiał Szwedów naprawdę dawał radę.

„AntiXtian” był dość częstym gościem w moim odtwarzaczu a numery takie jak tytułowy „AntiXtian” sprawiały, że krew szybciej w żyłach krążyła. Tym bardziej czekałam na nowe wydawnictwo… I co? Kurwa rozczarowałem się! Niby dalej to samo, czyli czarny rock’n’roll na bazie heavy i thrash metalu sączy się z głośników, ale płyta jakoś nie ma kopa. W sumie to jest MCD, ale i tak jak na jedyne 25 minut muzyki materiał sporo przynudza. Nie wiem, co się stało, bo dalej jest to dość intensywne i poruszające granie, ale zwyczajnie męczy przy słuchaniu. Kiedy w gronie redakcyjnym komentowaliśmy tą płytę słowo „nuda” pojawiało się najczęściej hehe. Ciekawe jak to się stało, że zespół tak obniżył loty. „Christ Zero” to nie jest to, co mnie interesuje. Specjalnie odświeżyłem sobie debiut pod recenzję tego mini i przyznam szczerze, że potem nie chciało mi się sięgać po nowe wydawnictwo. Wolałem posłuchać tej pasji i świeżości z „jedynki”, której tu mi brakuje. I jakiś ten tytuł i okładka też takie nijakie… Tym razem strasznie się czepiam, ale posłuchajcie sami tylko zapoznajcie się wcześniej z „AntiXtian”. Gwarantuje to właśnie debiut wyląduje na waszej półce a nie to MCD.

Oracle ocenił pierwszy długograj Szwedów na 9/10 i słusznie niestety teraz obserwujemy zjazd formy, oby to było jedynie potknięcie, bo kapela ma moc i potencjał.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. The impression
2. Christ Zero
3. Holy man
4. G-virus
5. Campaign of faith
6. In heaven there is no hatred
7. The awakening
8. The atheist impulse
9. Non believer
10. G-tox
11. Reflections
Autor

673 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *