Trupi Swąd „W imię Diabła”

Wydawca: Putrid Cult
Niemałe poruszenie wywołał Trupi Swąd wraz ze swoją debiutancką EPką zatytułowaną “W imię Diabła”. Gdy na naszym portalu pojawiła się zapowiedź, to “młodsza” część sceny od razu okrzyknęła, że to “gówno ojszczane osrane”. Starsza część widowni zaś materiał pokochała i nazwała “zaginioną demówką z lat 80”. Ja jednak nie będę bawił się w Elżbietę Jaworowicz i nie będę sprawdzał, czy chłop dla chłopa konia walił i przybliżę swoje subiektywne odczucia co do tego materiału.
Płytka składa się z intra + plus trzy numery utrzymane w klimacie speed/black metalu. Choć tutaj to też nie będzie do końca prawda, ponieważ materiał ten często wyłamuje się i z tych ram. Tak i więc spodziewajcie się mniejszych i większych trashowych wstawek bądź riffów zahaczających o heavy. A wszystko to oblane właśnie mocno starym podziemnym sosem, pamiętającym odrapane i oszczane ściany jakiejś starej kamienicy. Czy jest tutaj coś odkrywczego? Za chuja nie! Wszystko, co tutaj usłyszycie gdzieś już było, ale nie taki miał być zamysł. Chciał chłop nagrać demówkę na miarę “tamtych dni” i się mu udało. Miała być stara szkoła? I jest. A od kogo było zgapiane? A więc: Sodom, wczesny Kat i Bathory, a i coś z Living Death się znajdzie.
Jeśli tęsknicie za starymi piwnicznymi wymiotami, przy których można potuptać chwilę nóżką, to zachęcam. Jestem tylko ciekaw, na ile ta formuła się utrzyma i czy możemy spodziewać się kolejnego materiału nagranego w podobnej stylistyce.
Ocena: 7/10
https://www.youtube.com/watch?v=Amy1hag40pE
Tracklista:
1. Bramy piekieł (Intro)
2. W imię Diabła
3. Trupi swąd
4. Czarna magia
Autor

204 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *