Trup „Szmula”

Wydawca: Godz ov War Productions

Tak się złożyło dziwnie, że nagle w Polsce powstały dwa zespoły o nazwie Trup. Obydwa powstały mniej więcej w tym samym czasie i obydwa grają black metal, ale dość mocno różniący się od siebie.

Ten tutaj Trup pochodzi ze stolicy Najjaśniejszej i właśnie kilkanaście dni temu wydał debiutancką płytę pod tytułem „Szmula”. Nie wiem, kto w rzeczywistości tworzy ten ansambl, więc nikt mnie nie posądzi o kolesiostwo i inne takie. Szczególnie, że… No nie do końca siedzi mi ten zespół. „Szmula” to dwadzieścia sześć minut totalnie popierdolonego mariażu prymitywnego black metalu, noise’a, sludge’u i chuj wie raczy wiedzieć czego jeszcze. I niestety – w mojej opinii jest mocno nierówna. Ma świetne fragmenty jak „11” czy „13”, ale też mnóstwo rzeczy na pograniczu kakofonii – a uwierzcie mi, że jestem w stanie przełknąć różne rzeczy. Szczególnie sfera wokalna mnie mierzi. Dawniej moja nieświętej pamięci babcia mówiła na słuchaną przeze mnie muzykę „darcie japy”. A słuchałem rzeczy a’la Iron Maiden czy Metallica, wiadomo. Gdyby dziś żył, zrobiłaby mi pyszne pierożki, a ja bym jej włączył „Szmulę” i wpieprzając ruskie powiedział „słyszysz babcia, to jest prawdziwe darcie japy”. Tak by było, nie zmyślam. Kolesie autentycznie drą pyska, co wkurwia mnie straszliwie. Czasem puszczam to mimo uszu, bo Trup potrafi naprawdę nieźle pierdolnąć riffami i chorym drivem, ale bywa i tak, że po prostu przeskakuję do kolejnego kawałka, bo nagle ta muzyka zaczyna mnie wkurwiać. I wydaje mi się, że Trup to typowy zespół gatunku „kochaj albo rzuć” – moim zdaniem trudno kupić jest tę konwencję tylko w połowie. To znaczy, ja to trochę robię, ale i tak mam z tym olbrzymi problem. Wydaje mi się, że po prostu ktoś musi być do końca przekonany do tego rodzaju hałasu. A chwilami jest to rzeczywiście po prostu hałas. Do tego brzmi to jak nagrane na próbie i tylko potęguje turpizm bijący z tej muzyki.

No kurwa nie, jednak nie. Jest tu trochę niezłych rzeczy i motywów, jednak przerasta mnie ta forma ekspresji. Może jestem na to za głupi, sam nie wiem. Raczej nie będę wracał do „Szmuli” nad wyraz często. Chyba, że w celu sprawdzenia, czy dalej mnie ta muzyka wkurwia.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. 07
2. 08
3. 09
4. 10
5. 11
6. 12
7. 13
8. 14
Autor

11329 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Akurat Trup od „krew diabła” jest o piekło lepszy od tego trupa recenzowanego. Tam czuć oddech diabła i jego dotyk, a tutaj czuć tylko smród hipster po open air

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *