Wydawca: Ketzer Records
Co ja się nakląłem i nakwękałem nad tym krążkiem to moje. No bo jakże to tak, żeby pogańska dusza pogańskiej duszy w oko szpikulec wsadzała. No nijak się nie da. Z drugiej strony bycie obiektywnym i szanowanym „pisaczem” (tu się nawet ubawiłem) nie pozwala mi okłamywać czytelników. Z tej mąki chleba nie będzie, można w nią co najwyżej pierdnąć i tym starym pogańskim zwyczajem błagać zimę o powrót.
Trollech to ziomki z Czech i to akurat ich nie dyskredytuje. Problem leży w czym innym. Nagrali jak dobrze liczę 5 płytę, a niestety brzmi to tak jakby swoją przygodę z pogańskimi borami zaczęli dopiero miesiąc temu. Niby grać potrafią, ale nie do końca, o czym potem. Niestety pomysłowość mają bliską tej, jaką wykazują się młode zespoły co to swój pierwszy garaż na granie dopiero wynajęły. Cholera no nijak składne to dla mnie nie jest. Blackowe plumkanie to jeszcze jakoś mi podchodzi, chociaż z oryginalnością ma ono nie wiele wspólnego, ale i tego nawet nie wymagam. Niestety kiedy wchodzimy w folkowe zagrania to jest dramat. Niektóre z tych ludowych wygibasów sprawiają wrażenie, jakby zespół męczył się grając je. Jakby gitarzystom palce przy riffach się zastały i nieco więcej melodii powoduje w nich bolesny skurcz. Kurde brzmi to tak. Naginamy black, naginamy. Chwila przerwy i męczymy się bo trzeba naraz więcej progów złapać. A to wszystko w jednym utworze. A na dokładkę jest jeszcze wokal. Jak skrzeczy, to jeszcze da się to przeżyć, ale kiedy przechodzi w bliżej niesprecyzowane jęki i zawodzenia, to mi mój pogański miecz rdzewieje. Po długich wysiłkach znalazłem co prawda parę elementów, czy bardziej momentów, które wybijają się tu ponad całość. Niestety dla mnie to za mało. Może, gdyby nie to, że zespół ciupie już 11 lat to bym oko czarną opaską przymknął. W przypadku Trollech nie mogę tego zrobić. Od płyty tej zionie nudą, niczym od polskich kierowców alkoholem na święta. Nie mogę nie chcę, sio.
Szkoda mi trochę Czechów, bo słyszałem ich któryś wcześniejszy krążek (dokładniej to parę utworów) i miało to jakiś sens. W związku z tym założę dzisiaj wspaniałomyślnie, że to wypadek przy pracy i będzie lepiej. Dlatego punkt więcej na zachętę.
Ocena: 5/10
Tracklist:
| 01. | Moudrost kováře | ||
| 02. | Královský jezdec | ||
| 03. | Podkovy | ||
| 04. | Brnění | ||
| 05. | Strom koloběhu | ||
| 06. | Do vězení | ||
| 07. | Osvobození | ||
| 08. | Jasmuz už spí |















Dobra płyta. Jak dla mnie co najmniej ocena 8 dla tego albumu.