Wydawca: Barren Void Records

Nie będę owijał. Gdyby nie te cholerne, zasrywające tablicę reklamy promujące debiut na mordoksiążce to bym w ogóle po ten Totalitarian nie sięgnął. Znaczy, sięgnąłbym tak czy siak, bo promo już leżało u mnie od dłuższego czasu, ale nastąpiłoby to pewnie po bardzo, bardzo długim czasie, a sam krążek przepadłby w świadomości słuchaczy bez echa jak Popiełuszko w rzece.

No właśnie. Zabawa zaczyna się niemal od początku, kiedy to pierwsze, mozolnie budowane, ciężkie riffy wprowadzają słuchacza w totalitarny świat, gdzie miejsce na miłość, ciepło i tolerancję giną wraz z pierwszymi strzałami plutonów egzekucyjnych. Zimny, posępny, wręcz nihilistyczny black metal, nakreślony krwistymi wersetami death metalu rozlewa się na  „De Arte Tragoediae Divinae” powoli, acz skutecznie wprowadzając słuchacza w świat pełen nienawiści i cierpienia jednostki. Z pozoru proste, nieskomplikowane riffy, a z drugiej do bólu powtarzalne, portalowo-psychodeliczne takty (“ At One With The Poisoned Seed”) wbijają się wraz z upływem kolejnych minut w głowę niczym chora ideologia głoszona przez fałszywego zbawiciela świata. Muzyka Totalitarian przez to staje się niezwykle zimna, czarno-biała i miejscami wręcz mocno odhumanizowana. Niekiedy słuchając “De Arte…” czułem się wręcz jak na 2 minutowych seansach nienawiści rodem z Orwellowskiego świata. I to właściwie jest głównym punktem zaczepnym muzyki tego włoskiego projektu. Niby wszystko wydaje się proste, ale zaglądając w głąb w tej opowieści, człowiek doświadcza co rusz to nowych wrażeń i bodźców, które sprawiają, że chce się wsiąknąć w ten bezbarwny świat, by stać się jego integralną, nic nie znaczącą częścią. „De Arte Tragoediae Divinae” zatem podany zostaje nam w najprostszej z możliwych form, bez jakichkolwiek udziwnień. Gitary pędzą tu w średnich, lekko marszowych rytmach. Bass dudni jak dzwony apokalipsy, zaś wokale, niosą echa przemówień ideologów wprost z goebbelsowskiej szkoły (którą to Alois Hudal – któremu nawiasem dedykowany jest ten krążek – mocno wielbił). Całość zatem, idealne współgra ze sobą niosąc słuchaczowi prawie godzinne spotkanie z muzyką pełną zła i nienawiści..

Jak na debiut, Totalitarian spisał się na miarę oczekiwań.. Propaganda mordoksiążki okazała się całkiem słuszna, zaś ja mam kolejne, zapchane miejsce na półce z napisem: od czasu, do czasu. Ciekawe i warte poznania.

Ocena: 7/10

Tracklista:
01. Supreme Death Worship
02. The Wisdom of Chains
03. At One With The Poisoned Seed
04. The Flames of Sempiternal Regret
05. An Ash Tail… Either Hill