Total Hate „Depopulating Planet Earth”

Wydawca: Agonia Records

Odnośnie black metalowej sceny u naszych zachodnich sąsiadów zawsze były sprzeczne opinie. Jedni chwalili, inni ganili, jeszcze inni się nie znali, hehe. A teraz mam do czynienia z debiutantami z Nürnbergu – Total Hate i ich pierwszym pełnowymiarowym albumem „Depopulating Planet Earth”. Jak ta pozycja wpłynie na widzenie niemieckiej sceny?

Total Hate uderza na polskie ziemie za sprawą rodzimej Agonii (ot, kolaboranci – trzeba sprawdzić, gdzie służyli ich dziadkowie!) i atak, jaki przypuścili wyszedł im całkiem nieźle. Do potencjalnych czytelników mam w tym miejscu kilka pytań: czy najważniejszy instrument w black metalu to klawisze? Czy kamieniem milowym sceny BM jest „Midian”? Czy masz w domu kubek, podstawkę pod myszkę, długopis i stringi z logiem swojego ulubionego zespołu i uważasz, że taki sposób promocji jest pożądany? Jeśli na wszystkie te pytania odpowiedziałeś/aś twierdząco, to niestety pierwszy długograj Niemców nie trafi w Twoje gusta. Total Hate, gra, jak sama nazwa wskazuje, totalnie nienawistny black metal, z którego bije przekonanie o wyższości i elitarności swojej muzyki. Już utwór rozpoczynający proces depopulacji planety Ziemia, „Humanity Banished” zwiastuje, że nie będzie lekko. Perkusyjna introdukcja i po chwili uderzenie ciętych, zimnych riffów, z impetem tarana. Raw black metal. Trzy słowa, które tłumaczą w tym momencie wszystko. Nie bez kozery w notce promocyjnej wytwórnia porównuje kwartet do Gorgoroth, wczesnego (ale już black’owego) Darkthrone. Zimna muzyka, bez ozdobników, bez zwolnień, najbliższa chyba rzeczywiście jest twórcom „Transilvanian Hunger”, co nie jest oczywiście zarzutem. Płyta stanowi monolit, jest bardzo równa, żaden kawałek nie wyróżnia się na tle pozostałych. Chwilami staje się przez to wręcz zbyt monotonna, ale na szczęście, słuchając „Depopulating Planet Earth” łapałem się na takim spostrzeżeniu sporadycznie. Prawdopodobnie jest to efekt zbyt długiego, jak na mój gust, czasy trwania debiutu Total Hate – po prostu dziesięć minut mniej i byłoby miodzio. Ale nie myślcie sobie, że jest coś nie tak z tą płytą! Holistycznie rzecz ujmując (ale jestem elokwentny, hehe), cały album jest dobrym i solidnym black metalowym aktem. W niektórych momentach wybija się z poziomu „dobry” na poziom „dobry plus”, a to za sprawą (na przykład) końcówki takiego „Decapitation (Of Jesus Christ)” z niezłą solówką, czy utworu tytułowego, gdzie mamy podobną sprawę. No i uwagę zwraca naprawdę dobra gra garowego o pseudonimie Winterheart – gość w dobrym stylu masakruje swój zestaw, a reszta kapeli tez pod względem techniki nie kuleje. Płyty słucha się więc całkiem nieźle, no a na te kilka bardziej monotonnych fragmentów, można przy odrobinie dobrej woli, przymknąć oko, zwłaszcza że to dopiero pierwszy duży album Total Hate.

Okej, na zakończenia pasowałoby odpowiedzieć na pytanie postawione na początku recenzji. A więc powiem tak: niemiecka scena nigdy jakoś przesadnie nie mogła pochwalić się takimi tuzami jak Norwegia czy Szwecja. I Total Hate jak na razie też jeszcze nie aspiruje do czołówki światowego blacku, niemniej jednak „Depopulating Planet Earth” to dobry i mocny krążek, a więc pierwszy krok już postawiony, a maniacy spokojnie mogą zainteresować się tą pozycją.

Ocena: 4,5/6

Tracklist:

1. Humanity Banished
2. Essence Of Evil
3. Decapitation (Of Jesus Christ)
4. Chapel In Flames
5. Depopulating Planet Earth
6. Total Hate
7. Invocation Of The Fallen Angel
Autor

10982 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *