Torture Killer “Phobia”

Torture Killer  PhobiaWydawca: Dynamic Arts Records

Torture Killer to Finowie, którzy bardzo chcą być jak Six Feet Under, ale to pewnie wiecie. Cóż, nowy krążek pokazuje, że nie zbaczają z obranej drogi.

Phobia”, bo tak go zatytułowali to dziewięć numerów wzorowanych głęboko na „Haunted” czy „Maimum Violence” – każdy to usłyszy. I dobrze, że akurat na tych, bowiem jakoś późniejsze krążki Six Feet Under do mnie nie przemawiają aż tak bardzo… Cóż więcej rzec mogę – no jak to naśladowcy, niczego nie wymyślają i mogą się jedynie starać, by wypaść lepiej niż gorzej. Jednym to się udaje (Warhammer), innym nie. A Torture Killer? A stoi gdzieś tak pośrodku, a to czy mi się „Phobia” podoba zależy głównie od mojego nastawienie do świata ogółem. Ale biorąc średnią – Torture Killer wypada faktycznie średnio z plusem. Jest to fajny krążek, żeby sobie pokiwać łbem, bo muzyka jest rytmiczna, nieskomplikowana, przez co doskonale sprawdza się jako taki zapychacz. Z drugiej strony – wczesne płyty Six Feet Under mają moc, a z Torture Killer to ona chwilami ucieka jak z przebitej opony. Słuchając potrafi się po prostu nagle znudzić, tak, że z miejsca wstaniecie i zmienicie krążek na inny. Albo spokojnie doczekacie do końca, bez większego problemu. Jak już wspomniałem – trzeba mieć dzień.

Powiem może jeszcze tak – jeśli trafię gdzieś ten krążek w bardzo okazyjnej cenie, mogę go sobie zakupić. Ale więcej niż trzy browary za niego nie dam.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Devil’s Reject
2. Phobia
3. Await His Third Arrival
4. Written in Blood
5. Faces of My Victims
6. March of Death
7. The Book of Dying World
8. Epitaph
9. Voices
Autor

12507 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

3 komentarze

  • To chyba jakieś żarty. Płyta, która rozwaliła mnie jak mało co w tegorocznym deaf metalu, a tu jakieś teksty, że niby średnie toto. Mocne 8 dobijające do 9! Panie, wyjm Pan uszy z wiadomo czego, bo Pan ludzi wprowadzasz w błąd i odstraszasz od dobrych płyt zbyt pochopnymi ocenami.

  • Panie, płyty death metalowe które rozwaliły w tym roku to Tribulation, Bone Sickness, Bolzer, Andy Blakk, Desolator, Verminous, Wound, Lantern, Into Darkness i pewnie jeszcze inne, których nie miałem jak na razie okazji wysłuchać. Torture Killer nagrał krążek, który obleci i jest godny zakupu raczej w promocji i w drugiej kolejności – a jeśli ktoś nie zna kapel, które wymieniłem wcześniej to raczej niech skupi się wpierw na nich. Chyba, że kocha SIx Feet Under, wówczas oczywiście. Uszu w dupie proszę szanownego pana aktualnie ja nie mam, bo miejsce to jest zajęte póki co przez narzekanie malkontentów 😀

  • Przeciętny materiał to i ocena przeciętna Panie Atrej. Nie bardzo widzę nad czym się tu spuszczać. Wymienione przez Oracla zespoły swymi płytami rozpiżdżają w pył takie nudne pitolenie jakie prezentuje TK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *