Torment “Tormentizer”

Wydawca: Remedy Records

Szwabskie staruszki powracają. Wrócił niedawno taki Minotaur, a teraz inni panowie, z którymi rzeczony zespół swego czasu dzielił nawet płytkę, robi come back. Mowa o hamburskim Torment.

Kapel o nazwie Torment w historii metalu było sporo, a nawet i więcej. Ci tutaj zaczęli grać mniej więcej przed ćwierćwieczem, a recenzowany właśnie „Tormentizer” to czwarty krążek tych metalowych chuliganów. Po skojarzeniu ze sobą faktu kraju pochodzenia i thrash metalowej etykietki, mój wysoko rozwinięty umysł od razu wyświetlił komunikat „Aha! Wielka Trójka plus Protector i Assassin – będzie pysznie!”. A tu mała niespodzianka. Rozpoczyna się od hellhammerowskiego motywu w utworze tytułowym, ale faktycznie gdzieś tam promieniuje ten czysto thrash’owy pierwiastek. Z tym, że Torment swoje kompozycje opiera tak samo na thrash metalu a’la Sodom, jak i na Hellhammer, czy dużym stopniu punkowej ekspresji zbliżonej do Anti-Nowhere League. Proste i chwytliwe melodie chwilami sprawiają wrażenie, jakby to thrash metal był rozcieńczony w punku, a nie na odwrót. Do tego dołożyć należy niezaprzeczalne inspiracje Motörhead („Nothing To Repent” czy „Stalker”), a wokalista ma nawet barwę głosu zbliżoną do Lemmy’ego, zalatuje od niego na sto procent wódą, papierochami i wyspiarskim akcentem. Chwilami materiał na „Tormentizer” kojarzy mi się z kibolskimi przyśpiewkami (nawet mają na którejś płycie kawałek „Heavy Metal Hooligans”), bo prostota jest tu wręcz powalająca. Myślicie, że taka kombinacja jest niestrawna? Przeciwnie, ja to łykam bez przepitki, ale na pewno znajdą się tacy, którzy zarzucą kapeli muzyczny analfabetyzm. Ale ta muza nie ma słuchacza oczarować, ona ma być koniecznym dodatkiem, jak podkładka pod kufel, zapetowana popielniczka i piersiasta barmanka. Czyli niby nic wyszukanego, ale czyż nie przyjemnie upływa przy tym czas?

Dawno już żaden krążek z Remedy Records nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia. I dlatego też chodzę i nucę za Torment: „Hey, we are the boys, and we are make some noise!”

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Tormentizer
2. Let’s Get Extreme
3. Nothing To Repent
4. Heavy Metal Whorehouse
5. I Hate the System
6. Wind of Change
7. Stalker
8. Temptress Crystal Meth
9. We Are the Boys
10. Politics and Religion
11. The Ones You Love To Hate
12. A Tribute
Autor

12268 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *