Wydawca: I, Voidhanger Records

Z Cypru to ja chyba jeszcze nie miałem okazji niczego zrecenzować. To znaczy, gdy Tome of the Unreplenished zaczynał swoją muzyczną drogę, wówczas urzędował w Nikozji, a obecnie chyba pojechał za chlebem tam gdzie większość – do Wielkiej Brytanii.

I szczerze to z Cyprem w ogóle nie kojarzy mi się żaden gatunek metalu, a już na pewno nie taki, jaki słyszymy na niniejszej EPce. Zapytacie co to takiego? Cóż, na „Cosmoprism: The Theurgy – Act I” znajdziemy ponad półgodzinny miks ambientu, mrocznego noise’a, śladowych elementów black metalu. Praktycznie 95% tego materiału to jakieś dziwne odgłosy – pisku, uderzenia, fale, erupcje, sprzężenia… wszystko oczywiście z zamiarem wprowadzenia dziwnego niepokoju, może strachu… W jednym numerze mamy tylko coś bardziej zbliżonego do „utworu muzycznego” – „Dead Body of God”, inne pomimo że mają jakąś tam warstwę liryczną, ale cholernie dobrze ukrytą pomiędzy tymi wszystkimi przeszkadzajkami. No może ja jestem jakiś nieteges, może wyobraźni mi nie styka, ale ja się nie bawię dobrze przy takiej muzyce. W sumie to dziwne to jest i nie do końca mi leży, nie że mi się nie podoba, po prostu ani mnie ziębi, ani grzeje. Takie rzeczy osobiście traktuję raczej jako ciekawostkę i bardzo rzadko trafia mi się coś, co wyrwałoby mnie z butów.

Jak się domyślacie, nie stało się tak w przypadku Tome of the Unreplenished. Nie wiem, jak innych, w przypadku takich co to lubią dziwne rzeczy ten krążek ma pewnie rację bytu. U mnie przypuszczalnie będzie zbierał kurz.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. Exileosis
2. Dead Body of God
3. Sapient
4. Black Hole Resident
5. Hypostasis