todge

Wydawca:  Vacula Productions

My to na Kejosie tacy mali (jasne mali…) hipokryci jesteśmy. Tych za kopiowanie pochwalimy, ósemkę wystawimy, a innych z kolei strącimy z piedestału na którym sami się ustawili. Taka to już łaska nasza. Jak to dzisiaj będzie? Chwila niepewności…

…i nie będzie za dobrze. Todgeweiht to projekt, który nawet o mały palec nie wychodzi ponad to, co już w czarnej sztuce metalu zostało powiedziane i ustalone w Skandynawii ładnych kilkanaście lat temu. A jako, że nic nowego wnosić Todgeweiht nie zamierza, dlatego też to czy zostanie zauważony, czy nie zależy od: łaskawości opisywaczy, słuchaczy i dużej liczby znajomych, którzy poczynią marketing szeptany, pomijając przy tym oczywiste – „było już”. Co w jednym przypadku jest zarzutem nie do obrony, to w innych sytuacjach patrzy się przez palce. I to już kwestia indywidualnego podejścia i tego, że upał jak skurwysyn i wszystko irytuje. Płyta jest „słuchalna” i tego jej nie odmówię. Ma parę fajnych momentów, ale jednak zdecydowanie jest dla mnie za długa. Na zimne wieczory może i jak znalazł, ale na lato ni chuj. Podobają mi się szybsze momenty. Generalnie rzecz biorąc ten skandynawski duch, który unosi się nad tą płytą jest jak najbardziej do przyjęcia. To, że nie będę zasłuchiwał się w tej płycie – przynajmniej na obecną chwilę – to kwestia humoru, pogody, czegokolwiek tak naprawdę. Nie jest to istotne. Ale ktoś się znajdzie.

Tyle. Chcecie to kupujcie. Nie chcecie to zlejcie.

Ocena: 6/10

Tracklist:

01. Pestilenz-Tod
02. EntSinnen
03. Zerfall
04. Todgeweiht
05. Vergänglichkeit
06. Ausklang