Thurthul „Fury of Ancient Race”

Thurthul Fury of Ancient Race

Wydawca: Dark Omens Productions

Za Thurthul stoi koleś odpowiadający również za taki twór co nazywa się Nyctophilia. Recenzowałem kiedyś ich materiał i był taki ło, raczej średni i pamiętam że od postawienia ostatniej kropki w recenzji już więcej nie wróciłem do niego.

W przypadku tego jednoosobowego hordesa jest szansa, że będzie odrobinę inaczej, gdyż Thurthul to nie depresyjny black metal – tutaj Grief podąża w stronę surowego black metalu. Biorąc pod uwagę moje osobiste gusta – jest lepiej. „Fury of Ancient Race” składa się z siedmiu numerów mających swoje korzenie głęboko zapuszczone dwie i pół dekady wstecz. Ja to lubię akurat, szczególnie że nieźle balansują pomiędzy klasycznym black metalem, a jego pogańską odmianą – nie mogę jednak do końca określić, że te wpływy się przenikają. Raczej nie, bo część kawałków jma wyraźne konotacje z drugą falą, a część z pagan black metalem, przez co trochę krążek trafi na spójności. Ale jednego odmówić tutaj nie można – Grief, pomimo że raczej jest młodym kolesiem, jakimś cudem umie się wstrzelić w klimat nagrań z lat dziewięćdziesiątych, choć oczywiście nie może tu być mowy o deklasowaniu czy stawianiu na równi z najważniejszymi płytami z tamtych lat, choćby z polskiej sceny. Ale już możemy mówić o udanym przejęciu wzorców. A dla wielu słuchaczy, w tym dla mnie, to wystarczający argument by sięgnąć po dany album. Za plus biorę też to, że ten album brzmi po prostu po polsku. Nie wiem niestety, jak ten krążek ma się do debiutanckiej EPki, z drugiej strony słucha mi się go na tyle dobrze, że może jak nadarzy się okazja to i po „Heritage & Blood” sięgnę.

Póki co uznaję „Fury of Ancient Race” za krążek dobry, a sam Thurthul za zespół na tyle ciekawy, że pewnie będę sprawdzał od czasu do czasu co tam słychać w tej hordzie.

Ocena: 7/10

1. Honor and Pride
2. Crushing the Illusions
3. Warriors
4. Fury of Ancient Race
5. Forgotten Values
6. They Shall Perish
7. Against the Modern World
Autor

11986 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *