Throneum „Death Throne Entities”

Wydawca: Pagan Records

Któż inny na łamach Chaos Vault mógłby zrecenzować ten materiał jak nie ja, który przemaglował publicznie chyba ostatnie pięć wydawnictw Throneum wstecz. Ja nie narzekam, Wy możecie.

Cóż, czy będzie to obiektywna recenzja? Ma ku temu wszelkie zadatki, hehe. Zresztą, kogo to obchodzi, nie mam interesu w robieniu Was w ciula, że taka czy inna płyta jest dobra bądź też nie. A „Death Throne Entites” jest w chuj dobra. Czyli właściwie nic się nie zmieniło od ostatniego razu. Wciąż jest to brudne, często zdawać by się mogło, iż chaotyczne napierdalanie death metalu w charakterystycznym dla nich Throneum stylu. Jak zwykle mamy tu szybsze numery, ale i wolniejsze strzały. I w tym miejscu muszę wspomnieć o „Baphomet”, który moim zdaniem jest najlepszym kawałkiem na krążku – wolny, grobowy, z innym sposobem growlowania. Nie myślcie jednak, że tylko ten kawałek był wart wymienienia go tutaj z tytułu, bo cały album Throneum rozpierdala mnie osobiście, jak zresztą i inne ich dokonania i równie dobrze mogłem wymienić tu na przykład „He Has Lain Down and is Never To Rise Again”, gdzie również mamy lekki eksperyment (w sumie dziwny zwrot w przypadku muzyki Throneum) z wokalami, po którym dostajemy krótkie outro. Muszę koniecznie powiedzieć też o produkcji, zajebiście brudnej, niskiej, ale idealnie wręcz pasującej do muzyki Throenum, lepkiej od kurzu i pajęczyn jak słoik korniszonów w piwnicy. I okładce, która tradycyjnie nie odstaje od kanonów przyjętych dawno temu w obozie zespołu.

Death Throne Entities” zapewnie przemówi jedynie do tych co zwykle – maniaków brudnego i śmierdzącego death metalowego aktu. I właśnie jako takowy oceniam ten krążek bardzo wysoko.

Ocena: 9/10

A po angielsku wygląda to tak: Old Death Metal Webzine.

Tracklist:

1. Deathlust
2. Return of The Tyrants
3. Cult From Ekron
4. Bottomless Grace
5. Baphomet
6. Pestilent Winds of Namtaru
7. Scripts of Dead God
8. In Blasphemy
9. He Has Lain Down and is Never To Rise Again
Autor

9992 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

4 komentarze

  • Wszystko cacy gdyby nie wokale których po prostu nie da się słuchać ! Skopali nimi cały album, ten jak i poprzedni…no ale Throneum nie wolno w Polsce krytykować, bez względu co by nagrali. Ale rozumiem tego powody…szkoda, bo to powoduje że sam zespół ma w sumie w dupie to co nagra. I tak wszystkim się spodoba.

  • Hehe, no ja ich po prostu lubię. A co do wokali… W sumie to się nie zmieniły od kilku ostatnich wydawnictw o ile pamiętam, Ale przyznam, że fragmenty z growlem jak we wspomnianym „Baphomet” podchodzą mi chyba bardziej. No ale kwestia gustu.

  • To nie poznałem w takim razie, widać nie znam bądź nie kojarzę oryginału. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *