Wydawca: Debemur Morti Productions

Takie niespodzianki to ja rozumiem. Człowiek bierze się za zupełnie randomową płytę, bo został zaintrygowany okładką z babą golącą sobie łeb na łyso i dostaje tak potężny strzał w pysk…

Jestem naprawdę zachwycony tym, co odkryłem. Tym czymś, jest drugi materiał francuskiego jednoosobowego projektu tworzącego pod nazwą Throane, który to właśnie wypuścił swój drugi długogrający materiał zatytułowany „Plus une main à mordre”. Jestem naprawdę poruszony tymi dźwiękami. Throane gra zasadniczo black metal, który na upartego można by próbować upchać w szufladki depressive, suicidal czy atmosferic. Bardzo trzeba by się jednak upierać, bo goście mają swój styl, który mogę porównać np. do Blut aus Nord, Terra Tenebrosa, czy idąc nieco dalej, do Darkspace. Czyli, innymi słowy mamy tu niepokojący „przestrzenny” oszczędny w formie black metal, który tworzy nieprawdopodobny wręcz klimat. Atmosfera po wciśnięciu „play” robi się niesamowicie gęsta i napięta. Muzyka dryfuje, wiruje, wciąga niczym wielka kosmiczna czarna dziura. „Plus une main à mordre”, to ścieżka dźwiękowa do jakiegoś kosmicznego pokazu cudów i potęgi wszechświata. Pokazuje jego chaotyczną naturę i nieskończoną przestrzeń. Myślę, że i bez tych frazesów rozumiecie, o co mi chodzi. O klimat. A ta płyta go ma. Słucha mi się tego materiału doskonale.

Zaczynam też powoli przegryzać się przez debiut, który, moim zdaniem, nie jest aż tak dobry, ale nadal jest to świetna muzyka. Żabojady to jednak umieją w black metal. Nie ma co…

Ocena: 9,5/10

Tracklist:

1. Aux tirs et aux traits  
2. Et ceux en lesquels ils croyaient.  
3. À trop réclamer les vers  
4. Et tout finira par chuter  
5. Mille autres  
6. Plus une main à mordre