The Wounded Kings “In the Chapel of the Black Hand”

Wydawca: I Hate Records

Nowy album The Wounded Kings to krążek idealny na dzisiejszą aurę. I wczorajszą i zapewne na jutrzejszą też. Tak przewiduję.

Bo rzadko kiedy dostaje się mnie album tak unurzany w gęstej mgle jak „In The Chapel Of The Black Hand”. Mało kiedy zespół potrafi stworzyć za pomocą prostych dźwięków tak ponury, ciężki i… szary (?) klimat. Cztery długie utwory snują się niemrawo, ale skutecznie obwiązują wasze członki, które stają się bezwolne, odłączone od umysłu, nie reagują na polecenia. Odpływacie, a głos Sharie jest Waszym przewodnikiem. Próbujecie złapać się rozmytych riffów i zdawkowych uderzeń perkusji, ale nie dajecie rady, niematerialny strumień dźwięków unosi Was ze swoim prądem. I tak mija Wam czterdzieści jeden minut i dziesięć sekund. Można tutaj rzucać różnymi porównaniami, czy do My Dying Bride, czy do klasyków doom metalu spod znaku Pentagram na przykład, ale nie lepiej czasem popuścić wodzę fantazji, hehe?

Ja takiej muzyki moge słuchać jedynie wówczas, gdy za oknem szaruga, ale że obecnie prognostycy nie przewidują poprawy sytuacji, kapele jak The Wounded Kings będą częstszymi goścmi w moim odtwarzaczu.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. The Cult of Souls
2. Gates of Oblivion
3. Return of the Sorcerer
4. In the Chapel of the Black Hand
Autor

12252 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *