The Sunwashed Avenues “The Sunwashed Avenues”

Kontakt – tutaj

Dużo wody upłynęło w Wisłoku od czasu, jak dostałem tą płytę do recenzji. Ale w końcu przywołałem się do moresu, żeby zdążyć z tą recenzją na Euro 2012. W końcu teraz to taka główna jednostka czasu.

Z The Sunwashed Avenues zeszło mi tyle z dwóch powodów. Bardziej prozaiczny jest taki, że moja wiekowa empetrójka nie chciałą go odtworzyć. Musiałem z nim więc obcować jedynie w domowym zaciszu. Drugi powód jest już większego kalibru, mianowicie – za cholerę nie umiem się przekonać do takiej muzyki jaką parają się Szwajcarzy. Bo coż to mianowicie jest? Bardzo to wszystko połamane, chwilami jest mocniej, chwilami spokojniej, ale na pewno nie jest metalowo. Osobiście nazwałbym to awangardą, post rockiem czy co to tam teraz jest. Akurat daty premier płyt z taką muzyką nie wyznaczają mi rytmu życia, przez co spektrum odwołań mam raczej mizerne. Jak dla mnie, a podkreślam – nie moja to bajka i obce krasnale – „The Sunwashed Avenues” kojarzy się z dokonaniami włoskiego Ephel Duath, a ich muzyka z kolei nie podoba mi się ani ciut. No i niestety podobnego zdania jestem o The Sunwashed Avenues. Zbyt to dla mnie udziwnione, za dużo rytmicznych łamańców, za dużo się tu dzieje, zbyt nowoczenie. Jestem metalowy amisz i oto rozbolała mnie głowa, nic nie poradzę. Przykro mi, ale ta epka w ogóle do mnie nie trafia. Pomimo że składa się tylko z sześciu utworów, to ciągną się one, tworząc niezrozumiały tygiel dźwięków, które w moim przekonaniu do siebie nie pasują. Coś jak puzzle, z których żaden z elementów ni cholery nie chce się połączyć z innym. Nawet gdy, jak dzisiaj, słucham jej już szósty raz z rzędu. Ufff…

Może po prosty The Sunwashed Avenues nie trafili na tego recenzenta na którego powinni? Wszak światem rządzi ponoć przypadek. Może taki Ef na przykłąd odkryłby w tym geniusz kompozycyjny? Choć i w to wątpię.

Ocena: 4,5/10

Tracklist:

1.Get up & Let Die

2. Satan on a Silverplate

3. Goodbye Forever

4.Real Stoner

5. Afterburner

6. Maelstorm of Delay

Autor

12463 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *