The Path of Memory “Hell is Other People”

Wydawca: Iron Bonehead Productions

Lubicie smutną muzykę? No ja Wam powiem, że całkiem często, a najlepiej mi wchodzi smutna muzyka gdy już sam jestem smutny i chyba chcę sobie dzięki temu pogłębić doła. Dziwne, nie? Ale może nie tylko ja tak mam.

Jeśli ktoś z Was ma równie dziwne podejście do życia i na przykład przewałkował dużo smutnych rzeczy i szuka czegoś nowego, mam dla niego dobrą nowinę. The Path of Memory to nowa nazwa na scenie szeroko rozumianego smutnego rocka, deathrocka czy jak zwał tam ten nurt. Jest to one man band ze Szwajcarii i muszę się z Wami podzielić tym faktem – gość potrafi w klimat, smutek, melancholię z równoczesnym ciężarem. Ogólnie typ strasznie trafia w mój gust muzyczny – jego muzyka kojarzy mi się z Light of the Morning Star, Rope Sect czt nawet niekiedy z tym co słychać w Them Pulp Criminals. Oczywiście sięgając głębiej, to znajdzie się tutaj Fields of the Nephilim, Sisters of Mercy, Katatonię, zimną falę. Jest w czym wybierać, ale wszystkie inspiracje spina właśnie ten charakterystyczny gothic rockowy smutek. Podoba mi się efekt osiągnięty dzięki tak naprawdę prostym środkom – taki znak, że muzyk, który stoi za The Path of Memory potrafi komponować utwory proste (żeby nie powiedzieć wręcz, że są to piosenki), a w jakiś tam sposób łapiące Was za ten mały punkcik w duszy, który powoduje, że jest Wam gorzej. Do tego ma ciekawy wokal, umie operować głosem tak, żeby oddać to co go boli, co Was powinno boleć. „Hell is Other People” płynie, wpada w ucho i długo nie odpuszcza. Coś jak taka czarna maź, która powoli, ale sukcesywnie Was pokrywa leżących na łóżku, wpatrzonych pusto w jeden punkt. Tak działa na mnie ten krążek.

Choć pewnie nie do każdego przemówi ta stylistyka – nie wiem, ile osób w tym kraju lubi po prostu słuchać muzyki będącej wypadkową rocka, gotyku, smutnego metalu. Jeśli uważasz, że znajdujesz się w tej grupie, „Hell is Other People” jest albumem dla Ciebie.

Ocena: 8/10

Tracklist:

 

Autor

12262 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *