The Order „Rockwolf”

Wydawca: Dockyard 1 Records

Dawno już nie dostałem do recki porządnego rockowego krążka. No ale w końcu moje modły zostały wysłuchane i trafiła mi się płytka rockowych wilków ze Szwajcarii.

The Order, bo tak się zowie kapela, była mi dotąd kompletnie nie znana. Ale wraz z „Rockwolf” się to zmieniło. I rad jestem, bo ta płytka to świetny kawał hard rockowej jazdy. Mięsiste riffy, skrzące się rockowym ogniem obleczonym w dobre, współczesne brzmienie. Słysząc takie petardy jak „Sex, Drugs & Rock’n’Roll”, „Reorder The Disorder” lub „On And On” aż człowieka ręka świerzbi, żeby znaleźć na ebayu jakiegoś stalowego rumaka, posadzić za sobą kobietę i pocwałować na tym harleyu po highwayu w siną dal, hehe… No autentycznie, taka niezobowiązująca rockowa muzyka zawarta na „Rockwolf” chwilami podchodzi pod Whitesnake (czasem wokalista nawet zabrzmi jak Coverdale), kiedy indziej Deep Purple na przykład. Jak im się znudzi szybsze granie to całkowicie swobodnie przechodzą do lżejszych piosenek w stylu „This Song Is For You”, a my możemy śpiewać za wokalistą prosto w oczy swej kobiecie – tylko umyjcie zęby wcześniej, hehe. No cóż ja mam Wam więcej powiedzieć na temat „Rockwolf”? Przecież wszyscy dobrze wiemy, jaka ma być prawdziwie ognista hard rockowa płyta, co nie?

Jako, że to już coś koło czwartej pozycji w dyskografii The Order, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko nadrobić zaległości przy najbliższej okazji. Bo seksu, dragów i rock’n’rolla nigdy za wiele.

Ocena: 8/10

Tracklist:

Autor

11074 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *