The Levitation Hex „The Levitation Hex”

Internet to piękny wynalazek. Empetrzy to również dar od bogów. Dzięki tym dwóm rzeczom tysiące zespołów na całym świecie może rozsyłać swoje wypociny do tysiąca webzinów, nie siląc się nawet na sprawdzenie, jaki profil mniej więcej przeważa w danym portalu.

Zdarza się więc na przykład, że do takiego Chaos Vault, w którym raczej nie gustujemy w nowomodnym „metalu” przyjdzie krążek pasujący nam jak stringi Oleksemu. Czasem olejemy, czasem zrecenzujemy. Dziś zrecenzuję The Levitation Hex. Nie wiem, skąd są, bo akurat gdy to piszę, jestem odłączony od neta – wiem tyle, co zawarli w bio, które zostało załączone do reszty. Czyli prawie nic. Oczywiście pliki są nieopisane, a tracklisty nie załączono. Tak wygląda promocja metalu, kurwa – siąść i płakać. A potem włączyłem muzykę i zdębiałem – na chuj oni nam to przysyłają? Jakiś industrialny melodyjny niby „death/black” metal, ale w rzeczywistości kojarzy mi się to bardziej z miksem gówien w stylu Static-X czy Slipknotów nawet z The Kovenant. W chuj melodii, elektroniki, nowoczesności. Plastikowa brutalność ma siłę uderzenia mniej więcej taką jak markowane ciosy we wrestlingu. Szczerze, z klasycznym metalem ma to niewiele wspólnego. I trwa to ponad trzy kwadranse – dziewięć utworów, ja zaś już przy trzecim miałem The Levitation Hex serdecznie dość. Chwilami silą się na jakąś progresję, kiedy indziej na jakiś stoner, ale to wszystko trzyma się kupy jak rewelacje komisji Macierewicza. Żenujący pokaz tego, czym prawdziwy metal nie jest. No ale chłopaki rozesłali gdzie się dało, licząc na światową sławę, poklask i pieniądze zapewne. Ja ich płyty nie kupiłbym nawet pod przymusem, bo mam alergię na taki rodzaj muzyki. Zresztą, jakoś tak praktyka mnie nauczyła, że jak ktoś nazywa swoją muzykę „extreme metal”, to zazwyczaj ekstremalny jest tu jedynie poziom kupy w przełożeniu na minutę utworu.

Powiem tak – za podejście należy im się niedostateczny, za muzykę mierny (za moich czasów był to odpowiednik dopuszczającej, jeśli ktoś nie kojarzy). Do dupy, to nawet nie jest metal.

Ocena: 2/10

Tracklist:

1. The Longest Path Possible
2. Manipular
3. Scratch a Life, Find a Thief
4. Depressedemic
5. Internal Chatter
6. A Breathing Aparatus
7. Breaking Point
8. Flirting with Schizophrenia
9. Dream Defecit

 

Autor

9989 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *