The Cursed „Room Full of Sinners”

Wydawca: Locomotive Records

Wpadła w moje łapska płyta w ogóle mi nieznanego wcześniej The Cursed. Rzut okiem na okładkę: jakieś drzwi, zza których próbują przebić się promienie światła. Ni cholery nie naprowadziło mnie to na to, co grają Przeklęci. Myślę sobie: poszukam o tym zespole czegoś w internecie. Aha, jasne, jak szukanie murzynów w kopalni na nocnej zmianie. O The Cursed ani widu, ani słychu (lub, jak kto woli, ani audio ani video). Naczelny co prawda uprzedzał mnie, że da mi do zrecenzowania płyty mało znanych bandów, ale to już lekka przesada, hehe. Cóż, zostaje mi tylko wrzucenie promówki do odtwarzacza i przekonania się na własne uszy, co też chłopaki sobie łupią.

Włączam i tu pierwsze zaskoczenie. Bobby Ellsworth? Otóż to, drogi Watsonie, następnym razem zobacz jeszcze na tył koperty i sprawdź skład. Rzeczywiście, wokalnie w The Cursed udziela się śpiewak znany przede wszystkim z Overkill. Razem z nim w kapeli udziela się też Dan Lorenzo – koleś, który ukochał sobie stoner rocka. I tak mi się zdaje po kilku pierwszych przesłuchaniach „Room Full Of Sinners”, że to właśnie on odcisnął najwyraźniejsze piętno na muzyce Przeklętych. Po włączeniu płyty w odtwarzaczu atakują nas ciężkie, rytmiczne dźwięki, które mogą kojarzyć się ze Spirituals Beggears, Down czy nawet Black Sabbath. Muzyka jest prosta i nie wymagająca od słuchacza wgryzania się w każdy dźwięk z osobna, studiowania linii melodycznych, harmonii i dysonansów. Ta muzyka stworzona jest do relaksu. I powiem Wam, że nie trzeba być maniakiem stoner czy southern rocka, żeby się podobało. Przy pisaniu tej recenzji głowa sama mi się kiwa do riffów śmierdzących whiskey i dymem papierosowym, a stopy wybijają leniwie rytm, unurzany w oparach tetrahydrokannabinolu. Wystarczy, że posłuchacie sobie takich „Best Of The Worst” czy „Queen Of The Down”, a złapiecie ochotę na wyjście z ciepłego mieszkania do najbliższej knajpy, wypicie kilku głębszych i zrobienie pijackiej burdy – wiecie, takiej z rzucaniem się po stołach bilardowych, ciskaniem kuflami, popielniczkami czy współbiesiadnikami.

Płyta jest bardzo równa, nie ma tu jakichś wyjątkowych kawałków, w tym znaczeniu, że miałby taki odstawać jakoś znacząco od reszty. Cały czas słuchamy dobrego stoner/southern rocka, wybornie zagranego i zaaranżowanego. Oddam jednak sprawiedliwość ekipie Lorenza i powiem, że zdarzają się i takie momenty, które odróżniają dany kawałek od innych, na przykład dzięki użyciu saksofonu (czy jakiejś innej trąbki) w drugim kawałku na albumie – „Evil, In The Bag”, a także we wspomnianym już „Queen Of The Down” albo niemalże bluesowy „Serpentine Slither”. Piszę „niemalże”, bo w pewnym momencie odzywa się tu ciężka, sabbathowa gitara, a perkusista (niejaki Mike Cristin) jakby mocniej uderzał w swój zestaw. Oczywiście dodatkowego smaku dodaje wokal Blitza, tak charakterystyczny i trudny do pomylenia z jakimkolwiek innym gardłowym. Bobby udowadnia, że nie samym thrashem człowiek żyje i czasem można posłuchać mniej agresywnych dźwięków, ale mających takie same, jeśli nie większe, jaja.

Ogólnie rzecz biorąc, „Room Full Of Sinners” podobuje się mnie bardzo. The Cursed gra muzykę łatwo przyswajalną, wpadającą w ucho i siedzącą tam przez dłuższą chwilę. Nie jest to nic odkrywczego czy nowatorskiego, ale to pewno i dobrze, bo czyż nie lepiej pomachać głową w rytm takich niewymagających dźwięków, niż męczyć się przy jakimś zagmatwanym gównie, które ktoś na siłę chce obwołać nową jakością na scenie metalowej, w której owo nowatorstwo jest w rzeczywistości zbieraniną przypadkowych dźwięków?
The Cursed wydało płytę, przy nagrywaniu której zapewne wybornie się bawiło i to samo czeka tych, którzy zaopatrzą się w ten krążek. Dla miłośników stoner rocka mus, dla fanów Overkill okazja do usłyszenia Bobby’ego z innym repertuarem, a dla reszty album, który może umilić spotkanie z kumplami w barze. Ja w każdym razie zapraszam Was gorąco – zaglądnijcie do pokoju pełnego grzeszników. Za drzwiami czeka bowiem na was sam Diabeł. Popija whiskacza, pali grubaśne cygara, gra w bilard i klepie po pośladkach diablice w samych stringach, śmiejąc się przy tym rubasznie. Czy odmówicie sobie tej samej przyjemności?

Ocena: 5/6

Tracklist:

1. Sweeter
2. Evil, in the Bag
3. Wij Leven als God in Frankrijk
4. Breaking Her Down
5. Best of the Worst
6. Native Tongue
7. Serpentine Slither
8. All’s Right
9. One Time
10. Queen of the Down
11. Generate Her
Autor

11354 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *