Thaw Earth GroundWydawca: Witching Hour Productions

Zabrałem się nareszcie za dwójkę Thaw. To znaczy za recenzję, bo płytę wałkuję już od dość dawna. Jakby to był speed metal, opisałoby się szybciej, ale weź tu się człowieku przegryź przez taką muzykę.

Bo wiadomo – Thaw zajmuje się ogólnie rzecz biorąc black/ambientem. Nie mam wszystkich ich wydawnictw, nie widziałem na żywo, ale popularne chłopaki są w pewnych kręgach. „Earth Ground” pewnie tę popularność umocni, bo to dobry krążek. Ale jak na moje ucho – nie wiele więcej niż dobry. Może mi ktoś zarzuci oportunizm albo amatorstwo, ale przede wszystkim przewijają mi się tu echa Blut Aus Nord, jedynie zmodyfikowane, oczywiście z dodatkiem swojej inwencji. „Earth Ground” jest słuchalna, nie zaprzeczam. Ma naprawdę jasne punkty, jak nomen omen „Sun” na przykład – mamy w nim niezły mariaż zimnego black metalu z odrobiną melodii i post metalowego klimatu. Utwory przetykane są ambientowymi przepaściami, szczęśliwie w większości długość ich oscyluje wokół minuty, więc się nie zanudzicie. Bo osobiście – zrezygnowałbym z nich – chyba, że tylko mnie one nie przekonują. Ja, jako prosty recenzent, wolę bezpośredniość „No Light” niż różne rozmyte dźwięki, które też znajdują miejsce na tej płycie… Tylko się łapię, że im dłużej słucham „Earth Ground” tym bardziej odpływam – jednak w tym sensie, że po prostu dźwięki Thaw płyną obok mnie i mniejszą uwagę na nie zwracam. Gdzieś ten film zwany „Earth Ground” mi się urywa i nie pamiętam dokładnie gdzie. Jak powrócę – jest okej, ale po chwili historia się powtarza. To właśnie mam zawsze na myśli mówiąc „dobra płyta, ale…”.

…ale słyszałem lepsze, również spośród zespołów jakoś tam stylistycznie spokrewnionych z Thaw, czyli z gatunku zwanego też „kaptur metalem”, hehe. Ale pewnie kilka osób mi napisze, że chuja się znam i żebym umarł w boleściach. Niedoczekanie Wasze.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. First Day
2. Afterkingdom
3. Sun
4. No Light
5. Second Day
6. Soil
7. Winter’s Bone
8. Last Day