Wydawca: Putrid Cult / Triumf Productions

Templum Tenebrarum słyszał ktoś? Jak ktoś słyszał, to niech się zgłosi! Może ktoś chętny pomóc mi w recenzji, bo odsłuch tego krążka przyprawia mnie o niestrawność połączoną z napadami zimnych potów, a chomik sąsiadki popełnił samobójstwo topiąc się w akwarium z welonkami.

Czemu? A to dlatego, że mini album tego horda zatytułowany „Funeral Song For The World” jest słaby… Przesłuchałem ten album wielokrotnie, mimo jego wad… I się nie przełamałem, może nie zrozumiałem… Nie ma tu wiele muzyki, bo całość zamyka się w niecałych trzydziestu minutach. Rdzeniem tego wydawnictwa jest ponad piętnasto minutowy numer zatytułowany „Funeral Song For The World”, który jest nudny jak, za przeproszeniem, chuj w pornolu zatytułowanym „Seks po 85-tym roku życia”. Nie napisałem, że ten polski projekt obraca się w kręgach surowego black metalu, choć można było to wykoncypować, rzucając jednym okiem na okładkę. Jest to bardziej połączenie doom i black metalu. Obracając się wyłącznie na naszym rodzimym podwórku, mógłbym porównać tego horda do Nekkrofukk. Z tym że pomorscy bluźniercy znają się na robocie i odpierdalają taką smołę, że to się pod czapką nie mieści. A Templum Tenebrarum… No właśnie. Nuda, brak klimatu, zero wałkowania tylko zamuła jak po kiepskich dopalaczach. I kac…

Naprawdę chciałem dać szansę, ale mi się nie udało. Przerósł mnie ten album w złym tego słowa znaczeniu. Kurwa kiepskie to do tego stopnia, że muszę dać mniej niż 6/10.

Ocena: 3/10

Tracklist:

1.ProloguE

2.Funeral Song For The World

3.RituS

4. …in hell…there is no salvation…for you…

5. EpiloguE

6. …