Morpras_-_EP_-_tott_2015Dziś na warsztat bierzemy debiutantów z kanadyjskiego Tales of the Tomb. Nazwa sugerowałaby jakiś gruz a’la Szwecja, jednak jest to zdradliwe.

Co prawda nadal mamy do czynienia z death metalem, ale raczej innym – technicznym, do tego z czytelnymi ciągotami do melodii. Ładnie brzmiący, z odpowiednim ładunkiem agresji. I nudnym do tego. To jest własnie ten „nijaki” typ death metalu, którego tak naprawdę jest pełno wszędzie. Gdzie wszystko się zgadza, powinno kopać, a usypia, mimo brutalności i tak dalej. Tales of the Tomb ma na przykład trzech wokalistów na pokładzie, ale jak dla mnie – mogliby mieć i trzynastu, nic by to nie zmieniło. Zresztą, znam wokalistów którzy to samo robią sami, więc żadne mi aj waj. Staram się napisać coś pozytywnego o tym minialbumie, ale jak sami widzicie – nie wychodzi mi. Jest to po prostu typowy, kiepsko – przeciętny krążek, nikomu niepotrzebny poza muzykami zespołu, ich rodziną i najbliższymi kumplami. Przy czym zauważam tu pewną prawidłowość – im dłuższa notka promocyjna i im więcej w niej przymiotników („miażdżący”, „niszczący”) czy czasowników („rozłupują”, „plują nienawiścią”), tym mniej ciekawa jest rzeczywista zawartość płytki.

Chyba Was nie zachęciłem. Ale i nie chciałem, bo jak dla mnie na Volume One: Morpras” nie ma nic ciekawego.

Ocena: 4/10

Tracklist:

01. Snowtown

02. The Pig Farmer

03. Mr. Death