Szron „Death Camp Earth”

Wydawca: Under The Sign Of Garazel Productions

„Na niebie chmury, dołem tumany / Szron ponury, miecie przez łany. Sczerniało już błonie, kwiatów też nie ma / Czarnym black metalem, Szron się powiewa. Diabły z piekła, sypią blastem / Już cała ziemia, umiera z hałasem. Rzeki, strumienie, szron w więzach trzyma / Próżne złudzenie: śmierci westchnienie ! Ostro i głośno, w chacie, na błoni / Wiatr piosnkę groźną, po szybach szroni… Trudno się myśli, zbyć groźnej szaty / chociaż Szron kryśli, na oknach śmierć-kwiaty…” ha hah… Poważnie jednak !

Jak wcześniej Szron kompletnie mnie nie interesił, tak dałem na tacę poprzedni album co się „Zeal” zowie (poglądowo rzecz jasna) i stwierdzam, że nie doceniałem tego zespołu. Zawsze sądziłem bowiem, że jak to bywa wśród tych „przyrodniczych” projektów, muzyka jest co najmniej poprawna jak symetria mchu na drzewach. Tymczasem nowe dokonanie pod nazwą „Death Camp Earth” pilskiego commanda zeszroniło moją „okularną” mordę już po pierwszym „przymrozku” jakim jest otwierający całość – „Becoming A Shadow”. Dlaczego? Dlatego, że Szron się nie spieszy proszę Państwa. Nie pędzi a powoli i systematycznie – niczym Kostucha – oplata chłodem wysysając resztki życia z ludzkiej padliny. Czasem przyspieszy gitarowo i mocniej zawieje blastem jak grudniowy wiatr, by zwolnić i lekko powiewać (przykładem niech będzie utwór „Summoning The Storm Of Nothingness”) mrożąc zwłoki do końca. Dzięki temu słychać / widać / czuć, że Szron, trzymający się sztywno założeń gatunku, dalej go eksploruje na własny sposób. Poprzednik jakim był wcześniej wspomniany „Zeal” zdawał się być tworem bardziej przemyślanym, bardziej „ugrzecznionym” (w stosunku do jeszcze wcześniejszego pełnogrającego – „The Purificating Flame of Annihilation” – a który to „pachniał” piwniczną stęchlizną) że tak po „profesorsku” się wyrażę. Jednak już rzeczony tutaj „Death Camp Earth” odbija się (nie)bezpiecznie w rejony totalnego undergroundu siejąc prostotę, chłód i surowiznę oblaną dodatkowo mizantropią. Dzięki czemu – i temu – gdzieś w tej śnieżnej zawierusze słychać echa chociażby takiego „Transilvanian Hunger” czy też krzyki z pod znaku wczesnego Burzum… Jednak optyka, trzeźwość (no nie do końca) umysłu i słuch (i skute lodem serce ? he he) mówią, że jest to przede wszystkim Szron. Taki, jaki się zna, taki jaki się czci i taki od którego oczekuje się, by był.

I taki też ów Szron jest. Czerpiący z klasyków gatunku garściami wydobywa to, co w czarcim metalu jest najistotniejsze dorzucając do tego czasem cząstkową melodyjność i kombinatorykę, acz zachowując ducha „podziemia” nieskażonego jeszcze „mejdżor papierem” black metalu…

„…więc słońce już zgasło, czarci dzień nastał, zaszroniło za oknem…” he he…

Ocena: 7/10

Tracklista:
1. Becoming a Shadow
2. The Birth of a God
3. Summoning the Storm of Nothingness
4. Death Camp Earth

Autor

380 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... W 33,4% joürnalist a 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *