Szept „Krzyk czarnej ziemi”

Wydawca: Hell Is Here Production

Kopalniany black metal? W sumie, czemu nie?! Każdy koncept odbiegający od przyjętej linii programowej gatunku jest jak najbardziej na propsie. A jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę fakt, że Szept przybywa prosto z Górnego Śląska zrobi się jeszcze ciekawiej.

…bo nie od dziś wiadomo, że Śląsk to miejsce jakich mało na naszej muzycznej mapie. Miejsce mocno inspirujące, jak chyba żadne inne. Nie dziwnym jest więc to, że co rusz czarna ziemia wydaje na świat kolejne muzyczne hordy. I Szept właśnie jest kolejnym dzieckiem ziemi… tej ziemi. I jakby nie patrzeć dosyć udanym. “Krzyk czarnej ziemi” to niespełna 14 minut zamkniętego w dwóch utworach, czarnego jak bryła węgla black metalu mocno osadzonego w latach ‘90 ubiegłego wieku. Zagranego w średnim tempie, z odpowiednią dawką zła i chłodu.  I klawo, bo takie granie lubię jak zimną połówkę Pana Tadeusza na stole. W ogóle, materiał spłodzony przez rybniczan to rodzaj hołdu zarówno dla tych którzy żyli i fedrowali pod ziemią (tytułowy “Krzyk Czarnej Ziemi”). Jak i dla tych, którzy już odeszli na wieczną szychtę (“Zaklęty w pętli czasu”). I tyle jeśli chodzi o plusy, bo choć muzycznie – i tematycznie – jest naprawdę dobrze, to jednak monotonia wybijająca się z wokali potrafi miejscami zabić dobre wrażenie całości. I to jest minus, choć świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że takie właśnie mogło być założenie twórców (tudzież zdzierającego gardło Nomisa). Na szczęście ratunkiem tego jest delikatny klawisz majaczący gdzieś w tle całej tej opowieści, który nadaje jej nieco pogańskiego (czy też bardziej folkowego) charakteru. No i brzmienie. Nieco za czyste, a za mało surowe, za mało siarczyste. I tyle jeśli chodzi o wady i zalety. Innych po prostu nie ma, jak górnicy nie mają swojej 14 wypłaty.

Co mogę więcej napisać? “Krzyk czarnej ziemi” to zimny, miejscami antyludzki i czarny jak węgiel black metal. Prosto z czarnej ziemi Śląska, gdzie kopalnie to drzewa, a powietrze to miał. To powinno wystarczyć za rekomendację. Limit 200 taśm, więc radzę się spieszyć.

Ocena: 7/10

Tracklista:
1. Intro
2. Krzyk czarnej ziemi
3. Zaklęty w pętli czasu
4. Outro

Autor

380 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... W 33,4% joürnalist a 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *