Wydawca: Black Death Production

Uprasza się wszystkich fanów dźwięków ambientowo/dark ambientowo/jakiś tam jeszcze samplowych wywijasów o natychmiastowe opuszczenie pomieszczenia i nieczytania pod żadnym pozorem poniższej recenzji. Aby dowiedzieć się co ten kaseciak tak naprawdę muzycznie przedstawia, należy wybrać się w miejsce gdzie na takich dźwiękach się znają.

 

No, więc teraz dla samego siebie. Na kasecie tej, wydanej przez Black Death Production – mamy split dwóch bandów (one man bandów?) o których nie miałem do tej pory pojęcia: Symbiosis i Winterblood. Szczerze powiedziawszy miałem z tym kaseciakiem niezły zgryz. Słucham go już, myślę że dobry miesiąc i tak naprawdę nie wiem co o nim napisać. Kompletnie nie jest to moja muzyka. Nie jestem w stanie wczuć w te nagrania. Zdaje sobię sprawę, że to właśnie powinno być podstawą, która da możliwość lepszego zaznajomienia się z tym materiałem. Nie kupuję tych, dość sennie płynących dźwięków, chociaż trzeba im oddać to iż nie tworzą dusznej atmosfery, która to jeszcze bardziej odrzuciła by mnie od tego splitu. Szczerze jednak powiedziawszy przeraziła mnie długość całego materiału i fakt, że przynajmniej w przypadku Winterblood brzmi to tak, jakby cały czas w zasadzie jechały te same sample, co po prostu usypia. Lepiej więc wychodzi z tego boju Symbiosis, ale wciąż nie jest to co czego chciał bym słuchać. Być może jakiś następny materiał będzie w jednym i w drugim wykonaniu lepszy, bardziej urozmaicony, być może też i przemyślany. Generalnie rzecz biorąc, kurwa, ja nie wiem o co w tym materiale chodzi.

 

Dzisiaj, niejako wyjątkowo bez oceny. Nie wynika to z tego, że mam miękkie serce, albo boję się że nie dostanę już nic od BDP (zważwszy na to, że fajne rzeczy mają), tylko z tej prostej, że nie umiem kompletnie ocenić tego materiału. Lepiej obadajcie go sobie sami.

Ocena: …/…

Tracklist:

wstawię jak dostanę