Svartkraft “IV–Ruin”

Wydawca: Alles Stenar

Przyznam się z ręką w nocniku, że do tej pory skutecznie starałem się omijać dokonania Kallioli (Azaghal i 100 tysięcy innych bandów), oraz Loikasa (Vyrd i 100 tysięcy innych bandów), które znane są pod szyldem Svartkraft. Nie pytajcie dlaczego, powiedzmy – taka fanaberia. Skoro jednak zostałem obdarowany czwartym krążkiem tego radosnego duetu, postanowiłem się z nim zmierzyć.

No i tak w sumie doszedłem do wniosku, że może zaprzyjaźnię się i z tym bandem, chłopaków. „IV – Ruin” prezentuje 43 minuty muzyki, która wlewa smołę i radość w moje mroczne przecież, serduszko. Chłopaki łupią tutaj czarny metal, ale jak wiadomo black blackowi nierówny. Jeśli więc szukacie prawdziwego, prostego i topornego grania, to możecie sobie spokojnie ten krążek darować. Chociaż od czasu do czasu chłopaki sobie przypominają w jakich czasach przyszło im zaczynać i grają  szybko i brutalnie. Z drugiej strony jest to krążek dla wszystkich tych, którzy nie boją się w black metalu eksperymentów i nie mówię tutaj o tonie pedalskich klawiszy i wampirycznym oddechu. Svartkraft szerzy swoją muzyczną zarazę, poprzez połączenie wspominanych elementów prostego black metalu z progresywnymi dźwiękami. W ten o to sposób dostajemy płytę pełną z jednej strony agresywnego, piekielnego jadu,a z drugiej melancholii charakterystycznej dla doom metalu. Może to nie nowość jakaś specjalne, ale zrobione to wszystko jest zajebiście. Pierwszy za to utwór, to jest dla mnie pieprzone mistrzostwo świata. Kojarzy mi się klimatem z Devil Doll, a ja zespół ten uwielbiam. „IV – Ruin” jest bez wątpienia płytą przemyślaną, pozbawioną przypadkowych dźwięków, a jednocześnie na swój sposób spontaniczną. I to jest główna zaleta tego krążka.

„IV – Ruin” powinien znaleźć się w podręczniku, czy raczej audiobooku zatytułowanego ni mniej, ni więcej „Jak tworzyć klimatyczny black metal, nie robiąc przy tym z siebie pośmiewiska na pół Podziemia”. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którym takie granie kojarzy się tylko z Dimmu Borgir, COF i Anorexia Nervosa. Nie tędy droga, młodzi metalowcy. Svartkraft pokaże Wam, którędy podążać.

Ocena: 9/10

Tracklist:

01. The Plague Ship

02. Bearer of   Glorious Dreams

03. The Serpent Sun

04. Song for the Damned

05. Ruin

06. Death’s Relase

07. My darkness

08. Pale Procession

Autor

3844 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *