Suidakra „Crogacht”

Wydawca: SPV

Zespoły grające muzykę metalową, która jest w jakiś sposób powiązana z folkowym plumkaniem, od dnia kiedy usłyszałem po raz pierwszy Eluveitie, mają dużego pecha. Na każde nowe wydawnictwo patrzę trochę przez pryzmat Szwajcarów, a że to dla mnie Opus Magnum tego typu grania, to mamy problem.
Nie powiem, żebym był szczęśliwy, kiedy kolega Oracle wręczył mi podczas krótko trwającej mojej wizyty w Rzeszowie, nowy krążek Suidakry. On natomiast był jakiś taki weselszy, że się jej pozbył. Jakoś nigdy nie przepadałem za tą trójką Niemiaszków. Zespół zasłużony, istniej±cy już w metalowym światku ponad 14 lat z dorobkiem 9 płytowym. Dla mnie natomiast płyt dobrych, ale bez feelingu. 9 płyta, zatytułowana „Crogacht” raczej mojego zdania nie zmieni. 9 utworów utrzymanych w death metalowej konwencji z elementami folkowymi wplecionymi w to dość melodyjne granie. Koncept płyty opiera się o mitologię germańską z wcześniejszymi celtyckimi naleciałościami. I pomysł, może nie oryginalny, ale jednak ciekawy. Tylko, że to niewiele zmienia jak dla mnie. Jest to płyta dobra, ale tylko dobra. Brak mi grania pokroju wspominanego Eluveitie z jego hitami „Inis Mona”, czy „Slania”, żeby ograniczyć się tylko do ostatniego krążka. Jako, że folk jest dość melodyjny, a więc Niemcy próbują przekuć metal, na takie właśnie „potupany”. Brak tu jednak żywiołowości ludowej. Nie ma tu takich melodii, co to po pierwszym przesłuchaniu już nucimy w łazience, tramwaju, czy w innym miejscu, gdzie ludzie na taki przejaw muzykalności dziwnie się patrzą. Trochę panowie próbowali pójść drogą Ensiferum z przedostatniej płyty, co jednak nie do końca się sprawdza. To już było po prostu. Za podobne te utwory są do siebie, a świeżość uleciała, jak gaz z otwartej puszki piwa. Owszem znam takich, co takie piwo wypiją, bo przypili, ale to już patolodzy. Tak na prawdę, dobrym utworem na tym krążku, takim co to na dłużej przykuł mnie do odtwarzacza jest „Feats of War” z gościnnym udziałem Tiny Stabel. Jest inny i ciekawy przede wszystkim. Ja wiem, że Suidakra swoich fanów ma i Ci pewnie po przesłuchaniu „Crogacht” pozostaną przy tym zespole. Może nawet pojawią się nowi. Ja tam sobie odpuszczę.

Niestety, poza wspominanym Eluveitie, od pewnego czasu zauważam stagnację w folk metalowym graniu. Daleki jestem od stwierdzenia, że w tym gatunku wymyślono już wszystko. Natomiast problem polega chyba na tym, że bezpiecznie jest dać trochę death metalu plus parę, może i miłych dla ucha, ale nudnych już motywów z folku irlandzkiego, czy ogólnie zwanego celtyckiego (choć nazwa trochę myląca).

Ocena: 5/10

Tracklist:

01. Slán
02. Conlaoch
03. Isle of Skye
04. Scáthach
05. Feats of War
06. Shattering Swords
07. Ár Nasc Fola
08. Gilded Oars
09. Baile’s Strand
Autor

3608 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *