sturmtiger frontlineCóż, okładka nie powala – rzekłbym jest iście demówkowa i szczerze rozbudziła moje obawy co do zawartości muzycznej, zwłaszcza, że Sturmtiger to nazwa z którą spotykam się po raz pierwszy.

Sturmtigery, zwane też Tiger – Mörser lub Sturmpanzer VI były ponoć świetnymi czołgami defensywnymi, bardzo trudnymi do zniszczenia. Po przesłuchaniu „Frontline” mogę powiedzieć, że i w ofensywie się ten Sturmtiger sprawdza. Przynajmniej ten jeden, który najechał me domostwo wprost z Danii. Cztery numery z tej demówki to mieszanka black, thrash i death metalu. Na tym demo podoba mi się właśnie to, że jednoznacznie nie określi się nawet inspiracji zespołu. Sami nazywają swoją muzykę war metalem, ale raczej ze względu na militarystyczne zamiłowania, niźli inspirację kanadyjską sceną – choć nie przeczę, że gdzieś tam się takowe przebijają. Myślę, że można tu doszukać się niemieckego thrashu, południowoamerykańskiej dzikości, masywności, bezpośredniości i bujania death metalowców z Bolt Thrower. Wszystko po trochu. Brzmienie tego demo jest może trochę zbyt przytłumione jak na mój gust i trochę odbiera jednak przyjemność słuchania, no ale jednak to Underground, a nie pałowanie się nad Amon Amarth.

Jak na pierwszy kontakt z Sturmtiger – przypada do gustu. Jest mocno, metalowo, więc nic więcej nie potrzebuję od tej kapeli. Rozglądnijcie się za „Frontline”, jak lubicie prawdziwie metalowe granie.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. For you Fatherland  
2. Tank Attack  
3. Frontline  
4. Trench Warfare