Stolen Lives „Luciferův efekt”

Wydawca: Defense Records

Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem – nie przypomnę sobie, czy ja już słyszałem kiedyś Stolen Lives czy nie. Chyba nie. Ale ich inspiracje na pewno.

No bo u Czechów mnóstwo mamy thrash metalu. A rzekłbym nawet, że crossoveru. Napierdalają, perkusja ledwo co wytrzymuje, wycinają riff za riffem, wokalista niemal połyka język wykrzykując czeskojęzyczne teksty i… I w sumie tyle. Nic nie zostaje mi w głowie. Całe „Luciferův Efekt” jest właśnie takie – wałkuję ten album od jakiegoś czasu i zero, nic mnie nie rusza. A powinno, wszak to crossover. Powinienem mieć ochotę na picie piwska i bieganie dookoła sali, popychając przy tym ludzi. Jeszcze ktoś powie, że się uwziąłem na tę wytwórnię, kiedy ja nie poradzę że kolejny krążek od Defense Records zostaje przeze mnie przyjęty dość chłodno. Moje zdanie jest takie, że Stolen Lives może trafić w gusta tylko najzagorzalszych thrashersów, a im młodszych tym lepiej. I to nawet nie chodzi o to, że aktualnie już coraz mniej słucham takiej muzyki. Stolen Lives po prostu nie potrafi przykuć mojej uwagi do swojej twórczości na dłużej niż minutę.

„Luciferův Efekt” to płyta po prostu totalnie przeciętna. Ani mnie ona ziębi, ani grzeje. Anie wkurwia, anie cieszy. W sumie to już jej nie pamiętam.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. Háček
2. Nevyhnutelně
3. Luciferův efekt
4. V zapomnění
5. Prozium
6. Ó kruhu, kruhu
7. Čára bídy
8. Raději být naivní
9. Vztek
10. Stopaři
11. Nevíme nic
12. Outro
Autor

10742 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *