Stench Price „Stench Price”

stenchpricebandcamp

Wydawca: Transcending Obscurity Records

Tak czasem jest, że wpada nam krążek co najmniej dziwny, ale ciekawy. Jak nowe wydawnictwo Stench Price – grindowego projektu Petera Shallima. Podejrzewam, że jego to mało kto kojarzy, ale że chłopina zaprosił sobie na album gości o dość znanych nazwiskach to pewnie „Stench Price” wzbudzi większe zainteresowanie. No to lecimy.

Całość otwiera „Living Fumes”, gdzie gościnnie udziela się nie kto inny jak Danny Lilker (jeśli nie wiecie, kto zacz proszę grzecznie wypierdalać). Wiadomo jak to z tym szaleńcem, on nie nagra niczego normalnego, a wspomniany numer to wariackie połączenie grindu i bossa-novy, hehe… Zresztą, bossa nova przebija się też w kolejnym na albumie numerze – „Furnaces Burn”, w którym udzielił się człowiek miliona projektów, Rogga Johannsson. Krótki, żywiołowy numer, ale osadzony w bardziej death metalowym stylu, z głębokim i brutalnym growlem wspomnianego już Szweda. Później znów dostajemy bossa novę i cymbałki przerywane eksplozjami agresji i wokalnej ekspresji Kariny Utomo z High Tension. To chyba najdziwniejszy numer z tymi chorymi cymbałkami, niepokojącym czystym głosem Utomo wyśpiewującej „sorry, sorry”, hehe… No kurwa, robi ciełgie we łbie. Następny numer, następny gość, a jak mówią: gość w dom, wódka na stół. Więc wypijmy za zdrowie Maxa Phelpsa z Cynic. Numer z jego udziałem nosi znamiona ojczystego zespołu – połamany, dużo zmian tempa, przejść, brzdąkanego basu. Kolejny numer i dostajemy powolnym death metalowym walcem a na wokalu koleś przypominający z barwy głosu ex-gardłowego Benediction… zaraz! To jest ex-gardłowy Benediction, hehe… Tak, „Genocide Machine” przypomina dokonania jego zespołu, jeszcze jak. Gniecie mosznę, mówię Wam. Całość zaś kończy „The Vitality Slip” z udziałem Shawna Knighta, bliżej mi nieznanego – typ ma ciekawą barwę, coś w stylu Jello Biafry. Ostatni kawałek to dzika mieszanka grindu i crossovera, z obowiązkowym wtrętem bossa novy na końcu.

No i tak docieramy do końca tej szalonej jazdy międzynarodowym rollercoasterem. Kurwa, ciekawy album, którego można w sumie słuchać nie tylko jako ciekawostkę. Na pewno jeśli ktoś kupuje wszystkie wydawnictwa takich panów jak Johannsson czy Lilker to ma kolejny tytuł do nabycia. Ale i walorów artystycznych odmówić tej muzyce nie można.

Ocena; 7,5/10

 

 

Autor

11496 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *