Spite „Antimoshiach”

Wydawca: Invictus Productions

W zasadzie to do recenzji tego albumu natchnęła mnie okładka plus informacja, że kapela pochodzi z Nowego Jorku. Jakoś nieczęsto mam okazję posłuchać czarnego metalu z Brooklynu, więc pomyślałem – raz kozłu śmierć.

Spite, gdyż to oni (a w zasadzie on) są bohaterami dzisiejszego dnia na Chaos Vault, para się dość nieźle skomponowaną czarną sztuką. Nie wiem, czy to przypadek, czy rzeczywiście tak jest, ale bezpośrednio przed odtworzeniem „Antimoschiach” słuchałem sobie „Unchain the Wolves” i oświeciło mnie – muzyka Spite jest trochę zbliżona do tego co robią (lub raczej robili) ci Australijczycy. Trochę też kojarzy mi się to ze Slaegt i ich charakterystycznym podejściem do black metalu, inkorporując sporo heavy metalowych elementów. Takie numery jak „Visions of Merkabah” czyFalse Magic” – z jednej strony są dość podniosłe, z drugiej czuć w nich melodię, lekko opętaną i pokręconą jak ogon Lucyfera. Na pewno nie jest to album, który weźmiecie na raz – ja potrzebowałem wielu odsłuchów i każdy przynosił coś nowego. Dla mnie to jest chyba najważniejsze w muzyce – że odkrywasz w niej nowe pokłady dające ci przyjemność. Trudno mi nawet jednoznacznie zaszufladkować Spite. Powiedzmy, że podstawą jest black metal, do którego dołożono mnóstwo innych wpływów, od heavy metalu, przez thrash metal, tu i tam zabrzęczy muzyka orientalna, trochę rocka z lat siedemdziesiątych. Mnóstwo, mnóstwo inspiracji, ale poukładane i poskładane w całość bardzo sprawnie. Mi nie pozostaje nic innego jak tylko przyklasnąć.

Polecam zdecydowanie krążek Spite, a przynajmniej tym którzy lubią usiąść z bardziej wymagającą płytą. Wystarczy Wam na wiele wieczorów.

Ocena: 8/10

https://spitedesecration.bandcamp.com/

1. The Devil’s Minyan
2. The Shield of Abraham
3. Vision of the Merkabah
4. False Magic
5. Second Death
6. Upon Funeral Stone
7. The Hope (Of Coming Armageddon)
8. Antimoshiach
9. (Bonus Track)
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *