Wydawca:Fólkvangr Records

Czy obiła Wam się o uszy nazwa Sovereign? Nie zdziwiłbym się, bo kilka kapel o tej nazwie rozsianych jest po całym świecie. Ja dzisiaj skupię się na hordzie z U.S.A.

Generalnie kapela ta mogła być już wcześniej znana, ponieważ „Spirit Warfare: Demo MMXVII”, to nie jest ich jedyne wydawnictwo. Amerykanie mają na swoim koncie znakomity debiut zatytułowany „Nailing Shut the Sacrosanct Orifice”, więc jak ktoś siedzi w temacie, to mógł się na to wydawnictwo natknąć. Teraz chłopaki postanowili wypuścić demo. Może nie lubią nazwy EP? Nie moja jednak to sprawa. Co do samej muzyki: jest to black metal w swojej najsurowszej postaci. Debiut w porównaniu z tym materiałem był przejrzysty i wręcz sterylnie czysty. Nie wiem, czy było to celowe działanie (zakładam, że tak), ale uważam że na „Spirit Warfare: Demo MMXVII” panowie nieco przegięli pałę z generacją prymitywnego brzmienia. Wiadomo, że black metal to nie czekoladowe ptysie, ale tu coś się chyba ewidentnie pojebało. Gitary wysunięte bardzo do przodu. Perkusja brzmi dość „kwadratowo”, a najbardziej denerwuje mnie schowany wokal. Gardłowy na „Nailing Shut the Sacrosanct Orifice” robił naprawdę profesjonalną robotę, a tu jakby się go wstydzili czy co? No chujowo, że wokal gubi się gdzieś w tym „brzęczeniu” gitar. Ale generalnie te trzy numery są ok. Wpadają w ucho, kopiąc jednoczenie po twarzy ćwiekowanym glanem.

Mam nadzieje, że to demo jest jedynie takim sygnałem: „Uwaga! Szykujemy porządny wpierdol!”. I tak chciałbym ten materiał traktować.

Ocena: 6,5/10

1. Hammer of Fevered Lights
2. Diadem of Wound
3. The Well of All Recalcitrance