Sons of Crom Riddle of SteelWydawca: Debemur Morti Productions

Sons of Crom to nowa twarz na scenie metalowej, ale nad wyraz aktywna. W tym roku wydali już EPkę, singiel oraz opisywany właśnie debiutancki krążek. A tu jeszcze dwa tygodnie, więc nie wiadomo, czy na tym się skończy, hehe…

Pewnie już część skojarzyła po nazwie i tytule, co znajdziemy na „Riddle of Steel”. I jeśli podejrzewacie, że będzie to epicki viking metal, to mogę Wam pogratulować nosa. Faktycznie, siedem kawałków z tej płyty to majestatyczny viking metal w stylu Bathory. Inspiracje są cholernie oczywiste i każdy, kto choć raz słyszał „Hammerheart”, „Twilight of the Gods” czy „Blood on Ice” ten bez trudu wyczuje tu obecność nieśmiertelnego ducha Forsberga. Jakby patrzył z Valhalli i błogosławił temu albumowi. Ja wiem, patetycznie to brzmi, ale debiut Sons of Crom po prostu (by nie powiedzieć „po ludzku”) mi się podoba. I nawet o ile na początku drażnił mnie wokal, bo wszak fałszować to może Quorthon, ale nie każdy jego epigon, o tyle z czasem się przyzwyczaiłem i już mnie to tak nie kłuje w uszka. Sami widzicie, że Sons of Crom to późniejsze Bathory – worship pełną gębą. I mam nadzieję, że przyznają się do tego, bo jakby mi się tu zdziwił jeden z drugim, że oni wcale nie zżynają od Szweda, to w ryj dać mogę dać.

Jakkolwiek by to nie brzmiało, fajną choć bardzo odtwórczą płytę wydali ci Synkowie Kroma. Fani wikińskich dźwięków na pewno zadmą w róg z radości, gdy usłyszą, jakie dźwięki płyną z „Riddle Of Steel” i ja ich w pełni rozumiem.

Ocena: 8/10

Tracklist:

Side A
1. Myrkrarfar
2. Master of Shadows
3. Golden Gates
4. Call of the Black Mountain
Side B
5. Cimmerian Dance
6. Victory
7. Seven Spells (The Riddle of Steel)