Snake Eyes „Macabre Tales”

Wydawca: Wydawnictwo Muzyczne Psycho

Katowicki Snake Eyes tuła się po polskim podziemiu, ale jakoś nie pamiętam, by dotułał się wcześniej ze swoim wydawnictwem do mnie. Dopiero niniejsza EPka zapoznała mnie z ich twórczością.

I jak? Ano okiej. „Macabre Tales” to pięć utworów zagranych na death/thrash metalową nutę. Niezaprzeczalnie, są to agresywne utwory i niezaprzeczalnie, bardzo trudno jest mi wskazać konkretne inspiracje, które pchnęły Snake Eyes do nagrania takiego krążka. Może to być Overkill, może to być chwilami Kreator, oczywiście Slayer, chwilami Sepultura albo Death Angel czy nawet mocniejsze wcielenie Acid Drinkers (jakoś tak mi się kojarzy kilka momentów z „Wounds Without Blood” z dokonaniami ekipy Titusa). Sporo mają chłopaki wpływów, aczkolwiek wszystkie tak dokładnie wymieszali, że nie sposób ich wszystkich konkretnie wskazać. A teraz sprawa najważniejsza – czy panu recenzentowi podoba się „Macabre Tales”? Cóż, nie widzi przeciwwskazań, aby zapuścić sobie tę EPkę raz na jakiś czas, jednakże nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Snake Eyes gra typ metalu, który pasuje mi w stu procentach. Poza agresją bowiem potrzebuję jeszcze trochę chamstwa i brudu, a przynajmniej wówczas najlepiej odczuwam na dupie ten thrashowy bat – bo jak poza szramą zostaną jeszcze bakterie, to gangrena gotowa i od razu można się lepiej poczuć, hehe. No a tutaj jednak mi tego brakuje, nie czuję w pełni tego metalowego jebnięcia. I zasadniczo, pomimo iż okręcam ten minialbum już siódmy raz z rzędu, nie za bardzo wiem, co mogę jeszcze na jego temat napisać.

Powiem może tak: Snake Eyes zapewne ma potencjał, jednak czasem człowiek nie chce kapeli z potencjałem, a kapeli, która skopie mu dupę. Mam nadzieję, że zespół i czytelnicy rozumieją, o co mi chodzi. „Macabre Tales” to solidna muzyka, ale nic więcej.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Rumble
2. Raise Again
3. Everyone Will Rot
4. Wounds Without Blood
5. Dead Till Wake Up
Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *