Sleeping Village „Fragments”

Wydawca: Ashen Productions

Nazwa zespołu Sleeping Village jest zajebiście adekwatna do smętnej atmosfery panującej dziś w Rzeszowie. Nie dość, że miasto niewielkie, to i spać się chce człowiekowi.

Zresztą ta senność to nie tylko wina ciśnienia, bo i włoski duet dołożył swoje pięć groszy. Na „Fragments” znajduje się muza, którą trudno uznać za skoczną. Ale zanim przejdę do zawartości muzycznej, muszę ponownie bluznąć na produkcję płyty. To już drugie wydawnictwo, jakie dostałem z Ashen Productions, które ma tak zjeżane brzmienie. Znów się zastanawiam, czy to wina mojej kopii, ale „Fragments” jest nagrane tak cicho, że muszę jej słuchać dwa razy głośniej, by cokolwiek usłyszeć. Jakże mnie to irytuje! Dobrze, a teraz muzycznie. Sleeping Village to kapela, która za punkt wyjścia obrała sobie black metal. Ale do powolnych i transowych burzumowskich riffów dodano nam sporo noise’owych brudów, sprzężeń i szmerów. Zajmują one bardzo dużo miejsca, jak dla mnie – zbyt dużo. Jakbym chciał posłuchać jednostajnego bzyczenia, popsułbym sobie na przykład domofon. Ja chcę słuchać muzyki. O inspiracjach Burzum już wspomniałem, do tego jeszcze dochodzą niespodziewane zmiany klimatu – po black metalowym okładaniu perkusji przy akompaniamencie wolnej, sennej właśnie gitary, kapela nagle zwalnia i dostajemy naprawdę niezłą melodię a’la Pink Floyd. Cholera, dziwnie to wypada, ale zgoła naturalnie. Z tym, że niestety kapela na dłuższą metą potrafi faktycznie uśpić recenzenta. I jeśli takie było zamierzenie (w końcu nazwa zobowiązuje) to brawa dla nich. Gorzej, jeśli jest to nie zamierzone. Mnie na przykład ta płyta sprawia kłopot o tyle, że za dużo tu ambitne/noise’u, a za mało muzyki. Nie wiem, ile osób skusi się na epkę Sleeping Village, bo mnie ona nie porywa, choć też nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że jest ciulowa.

Fragments” to płytka dla osób, które poszukują czegoś więcej niż czystego black metalu. W zasadzie czasem się do nich zaliczam, ale i tak do końca nie jestem przekonany, czy to koniecznie musi być coś takiego.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. My Quality of Being
2. Bliss
3. Out-of-the-Way
4. Yet Longing for More
Autor

11074 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *