Slavogorje „Pjesni”

slavo

 

Wydawca: Werewolf Promotion

Nie żebym jakoś specjalnie oczekiwał na powrót Slavogorje i pierwszy po przeszło pięciu latach krążek. Moja znajomość dotychczasowej twórczości zespołu, była szczątkowa. Apetytu na zawartość narobiło mi wydanie płyty i bliska mi tematyka. Niestety.

Slavogorje z mojej wspomnianej szczątkowej wiedzy kojarzyło mi się z plumkaniem (z obowiązkowym wiatrem i burzą) i bodaj z jednego blackowego wyziewu, który dane mi było słyszeć. Źle nie było. Slavogorje obecnie, to projekt chorwacko – polski. Oprócz Rugiewita, Radbora (który jest odpowiedzialny za produkcję, o czym zaraz) i Juraja, na krążku słyszymy też część składu Loell Duin, czy Slava (chociażby krakowski Aragon). Kompozycyjnie, pokuszę się o komplement, widać tutaj pewną wielowymiarowość. Całkiem zgrzebnie udało się połączyć proste, bliskie mi duchem, black metalowe kompozycje z bardziej nostalgicznym, klimatycznym, onirycznym (nazywajcie sobie to jak chcecie) aspektem „Pjesni” w którym istotną rolą gra żeński wokal. Naprawdę ma to ręce i nogi. Zresztą, samo plumkanie, czy to pod postacią dronów, „pogańskiego” szumu wody, tudzież masy innych, czasem mniej, czasem bardziej niepokojących, ale zawsze przyciągających uwagę dźwięków, to duży plus tej płyty. I o ile nie mam się w tej kwestii do czego przyczepić, to do produkcji się przypierdolę. Jak wspomniałem, odpowiedzialny za nią jest Radbor. Przynajmniej tak to zrozumiałem, a jeśli jednak nie on, to moje uciski i buziaki można przekazać temu, kto się tym zajął. Ani mi on przyjacielem, ani wrogiem, a w zasadzie osobiście w ogóle nie znam, ale to co zostało zrobione z produkcją tej płyty, powinno być napiętnowane lub też pokazywane jako materiał szkoleniowy. W momentach, gdy utwór jest w miarę „prosty”, daje radę. Kiedy jednak zaczyna się robić skomplikowanie, tudzież wielowymiarowo, styropian skrzypi o szybę, rozłazi się to na wszystkie strony, a na to jeszcze wypadają zęby i to wcale nie mleczaki. No jest, kurwa, dramat. W ogóle jakieś fałsze wokalne wychodzą („Zrno Nade”) I naprawdę szkoda, bo takie kompozycje jak „Maglotok” (świetny klimat), najdłuższy „Simargl”, czy „Zima Pristize” zrobiły tę płytę.

Po dłuższej wewnętrznej debacie, ocena jest za całość. Chciałem dzielić, ale nie.

Ocena: 6.5/10

Tracklist:

01.Ispovijest
02.Put stabala
03.Zrno nade
04.Maglotok II
05.Simargl
06.Zubato sunce
07.Vrelo mrzlovode
08.Broken Sword
09.Zima pristiže

 

Autor

3608 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *