Skelator „Time of the Sword Rulers”

Wydawca: Metal On Metal Records

Ewa Drzyzga: Nasz kolejny gość to Oracle. Oracle chciał złamać tabu postrzegania zespołów grających epicki heavy metal, bo jak sam mówi, dzisiejsza metalowa młodzież nie docenia takiego grania. Myślisz, drogi Oracle, że skąd bierze się taka sytuacja?

Oracle: Witam Cię, Ewo! Tak, dzisiejsza młodzież woli posłuchać Behemoth, Vader czy Dimmu Borgir, a wszystko co ma przydomek „heavy metal” traktowane jest z przymrużeniem oka, że niby mientcy są, a nie prawdziwi sataniści, jak zespoły, które wymieniłem wcześniej.

E.D.: Masz ze sobą płytę amerykańskiego Skelator

O.: Tak, to właśnie jeden z zespołów grających w stylu epickiego heavy metalu…

E.D.: Czyli coś w stylu Manowar, Attacker, Manilla Road…

O.: Tak, ciepło, cieplutko… z tym, że nie do końca, ale o tym powiem później. Na tej płycie, zatytułowanej „Time Of The Sword Rulers” Skelator zamieścił swoje dwie wcześniejsze epki – „Swords” i „The Gore Of War”. I powiem Ci, Ewo, że gęba mi się cieszy, gdy słyszę takie granie. Mamy tu mocne, ale i melodyjne oraz szorstkie niczym męska przyjaźń, riffy. Mamy tu galopady, ale dalekie od naiwnego patataj – patataj..

Publiczność w studiu: Hahahaha….

O.: Proszę się nie śmiać, drodzy państwo, Skelator bardzo dobrze uchwycił sedno epickiego stylu z lat osiemdziesiątych. Młode zespoły, które wypłynęły na fali Hammerfall nawet się nie umywają do takiego grania…

E.D.: Nie bez kozery ten gatunek zwie się czasem „true metalem”…

O.: Otóż to, Ewo…

Głos z publiczności: Ale przecież ten facet pieje jak kogut!

O.: No fakt, chwilami wokal drażni, zwłaszcza w tych wyższych rejestrach… wtedy obawiam się, że, uchowaj Odynie, szyby mi w mieszkaniu powypadają. Przyznaje, może to być woda na młyn wszelkich oponentów tej muzyki…

E.D.: Mówiłeś coś, że nie wszystko na „Time Of The Sword Rulers” to czysty epic heavy metal?

O.: Tak, bo widzą państwo taki „Heavy Metal Sacrafice” brzmi jak pastisz Venom, który dzięki tym wszystkim oldskulowym zespołom jest dziś bardzo popularny. Z kolei w połowie „The Wrath Of Odin’s Son”, utworu trwającego skądinąd ponad kwadrans – wyobraźcie sobie państwo, ile dzieje się w czasie tego utworu – mamy krótki fragmencik inspirowany niczym innym jak… black metalem!

E.D.: A jednak, czyli może Skelator chce jakoś cię podpiąć pod ten cały trend śpiewający o fiordach, lasach i Szatanie?

O.: Wątpię, Ewo. Teksty na „Time Of The Sword Rulers” osadzone są w tematyce fantasy, ale i są niejako apologią heavy metalowego stylu życia… bo któż z nas nie podróżował dziesiątki kilometrów a koncert ukochanego zespołu?

E.D.: Mówisz o „You Traveled Many Miles Miles (For a Heavy Metal Show)”?

O.: Tak, w rzeczy samej. To naprawdę świetny, podniosły utwór, ale trudno byłoby mi powiedzieć, że najlepszy, bo w zasadzie (mimo, że jest to album złożony z dwóch różnych materiałów) jest to bardzo równy krążek.

E.D.: Jednym słowem – da się słuchać?

O.: O tak, ja go na przykład słucham z przyjemnością!

E.D.: A więc może na tym zakończymy dzisiejszy program? Dziękuję Ci Oracle za Twoją wizytę w studio. Mam nadzieję, że udało Ci się złamać tabu dotyczące epickiego heavy metalu i może choć kilka osób zakupi ten album?

O.: Jeśli ktoś lubi takie niekomercyjne granie szczerego heavy metalu nie powinien się zastanawiać i może uda się mu przymknąć oko na drażniący chwilami głos wokalisty! Nie powinien być zawiedziony! Dziękuję Ci, Ewo za gościnę!

E.D.: Ja również jeszcze raz dziękuję, a państwa zapraszam na jutrzejszy program, który będzie nosił tytuł „Nie załapałem się na ewolucję”, w którym poznamy problemy Romana i jego taty… A tymczasem, moi mili, spokojnej nocy. Death To The False!

Publiczność: Oklaski!!!

Ocena: 5/6

Tracklist:

1. Death To The False
2. Time Of The Sword Rulers
3. The Coming Of Chaos
4. Heavy Metal Sacrifice
5. The Wrath Of Odin’s Sons
6. The Dark Tower
7. You Traveled Many Miles (For A Heavy Metal Show)
8. In Metal We Trust
9. Siege Of Gondor
10. Save The Devil (From His Cage)
11. She-Ra (You Will Be Mine)
Autor

11070 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *