Wydawca: Under the Sign of Garazel Productions

Lato to kurewski czas dla metalowców. Nie takich spod znaku piwko metal, ale tych co szerzą kult czaszki. Gorąc taki, że topnieją lodowe serca prawdziwych wojowników, dupa się poci, a glany przykleją się do asfaltu. Słuchanie czarnej odmiany metalu staje się katorgą.

I to niech będzie wytłumaczenie dla poniższych słów. Bo im dłużej mam kontakt z debiutem Skald of Morgoroth w obecnie panujących okolicznościach przyrody, tym bardziej mnie on męczy. Chociaż nie jest to materiał zły. Tylko w upalne dni lepiej mi robi hejvi metal, a nie wolny black metal z mocny odciśniętą łatką „doom”. Materiał to duszny, wylewający się z głośników i dodatkowo podnoszący temperaturę wokół, przez co jego odbiór jest taki a nie inny. Sam pomysł na granie jest miły memu uchu, chociaż w niektórych momentach zbyt monotonny. To w połączeniu z jebanym upałem skutecznie mnie do niego teraz zniechęca. Inna rzecz, że pierwsze kilka randek w zdecydowanie chłodniejszych warunkach, miało dużo lepszy i ciekawszy przebieg. Materiał to niepozbawiony melodii, zwłaszcza gdy Markiz przypomina sobie, że gra też w Doomster Reich. I jakoś ducha tego ostatniego zespołu czuję na debiucie Skald of Morgoth. A poza tym trochę „De Mysteriis…” i kapkę Sabbatów, żeby łatwiej było wrzucić materiał w szufladkę. Co jeszcze mogę powiedzieć o debiucie Skald of Morgorth? Ano to, że jest on pozbawiony fajerwerków i efektów specjalnych w postaci kapturów, kadzideł, świec i ikon. A to w moim prywatnym odczuciu nie wróży mu zawrotnej kariery. A już tak zupełnie na koniec to spodobało mi się zestawienie muzyki Skald of Morgoth z… Summuning. Bo jedni i drudzy poruszają się w świecie wymuskanych elfich gejów i włochatych stóp opisanych przez Tolkiena. Postanowiłem się pochylić nad tą ryzykowną paralelą (acz nie nad tym jak urodziła się w głowie autora, chociaż mam pewne podejrzenia) Otóż Wasz ukochany złośliwy chuj donosi, że muzycznie Summoning i Skald of Morgoth mają tyle wspólnego ze sobą co „dupa” i dworek”. Zaczynają się tą samą literą.

Podsumowując: dobry, chociaż nie pozbawiony dłużyzn materiał, który pewnie sprzeda się w niewielkim nakładzie. Promocję zaczynać, kiedy na zewnątrz temperatura spadnie poniżej 20 stopni.

Ocena: 6.5/10

Tracklist:

01.The Birth of Gaurung
02.We Are Olog Hai! (The Troll’s March)
03.The Siege of Angband
04.The Horde of Thangorodrim
05.Ancient Depths of Utumno
06.Heil Morgoth!