Sirin / Krajiny Hmly / Ruiny Vekov „Ešte jedle rastú…”

Wydawca: Werewolf Promotion

Zauważyłem, że coś ostatnio dużo splitów u mnie na warsztacie. Tym razem w moje łapy wylądował mi split trzech słowackich kapel Sirin, Krajiny Hmly i Ruiny Vekov zatytułowany „Ešte jedle rastú…”. Jako że kończyłem podstawówkę a nie słowacki, to nie będę wam tłumaczył tytułu płyty na ojczysty, tak pragnę zaznaczyć, że jest to mój pierwszy raz z tymi kapelami. Nieznajomość tej trzeciej hordy jeszcze można usprawiedliwić, bo funkcjonuje od zeszłego roku, tak pozostałe dwie panoszą się od jakiegoś czasu w podziemiu.

No i strasznie rozjechane tu wszystko. Płyta składa się z sześciu numerów po dwa na każdą kapelę. Tutaj bez niespodzianek każda z tych hord reprezentuje sobą różne spojrzenia, jak powinno się grać pagan black metal. Czemuż rozjechane? Nie wiedzieć czemu, ale w moim odczuciu kapele postanowiły dać po jednym dobrym numerze a drugi z przysłowiowej czapy. Panuje tutaj spory dysonans. Pierwszy numer potrafi zerwać wam laczki z nóg a drugi po prostu, wyleci wam od razu z głowy i na odwrót. Krążek otwiera nam jednoosobowa horda zatytułowana Sirin i wałek, który jest tutaj najmocniejszy na całym splicie. Dużo skocznych melodii odgrywanych na flecie/piszczałkach (niepotrzebne skreślić) riffy zahaczające o melancholie oraz spajający to wokal. Chce się tego więcej, a tu jeb, następny wałek zostaje pozbawiony wyżej wymienionych rzeczy na rzecz krótkiego ciekawego intro.

Ruiny Vekov pierwszy numer nuda, składający się z wszystkiego, czego możemy się spodziewać w black metalu. Drugi zaś to poziom wyżej. Krótkie estetyczne intro, więcej rozbudowanych riffów, lekkie zmiany tempa i uczucie jakby kawałek urwał się w połowie.

Ostatni na liście pozostał Krajiny Hmly. Dla ciekawostki dodam, że jednym z członków tej kapeli to Pan z pierwszego projektu. Tutaj jest z deczko inaczej. Postawiono na lekko surowsze brzmienie przeplatane depresyjnymi akcentami, które bardzo fajnie wyłapuje się w partiach gitarowych. I tutaj zonk, bo drugi numer też jest niczego sobie. Odegrany w podobnej stylistyce bez zbędnych zmian i

Czy wrócę kiedyś do tego splitu? Może za parę miesięcy, gdy nie będzie niczego innego pod ręką. Ci, co mają wolne 30 min od biedy, mogą sprawdzić. Tylko nie spodziewajcie się wodotrysków.

Ocena: 5/10

Tracklista:

1. Sirin – Pieseň predkov

2. Ruiny Vekov – Vlasť moja mrie!

3. Krajiny Hmly – Ponad čierne hory

4. Sirin – Tisícročná história

5. Ruiny Vekov – Slzy stromov spomienky skrývajú

6. Krajiny Hmly – Tatranské štíty večné

Autor

198 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *