Siren  A Kingdom AflameWydawca: Draconum Records

Kurwa, nazwa Siren kojarzy mi się raczej z jakimiś gothic-wyjcami, więc obawiałem się, co też wyskoczy z pudełka z napisem „A Kingdom Aflame”, zwłaszcza że okładka nie nastraja jakoś …

I tak naprawdę nie do końca wiem, jak ugryźć ten materiał. Jak go przyporządkować, żeby jakiś die hard z miejsca krzyknął „O kurwa, jak oni grają melodic black/death to bierę!”… No właśnie – Siren czerpie z wielu źródeł. Słychać tu gdzieniegdzie epic heavy/doom metal a’la Memento Mori czy Candlemass. W innych miejscach można by to podciągnąć pod lżejszą wersję Amon Amarth (jakby to było już nie wiadomo jak ciężkie), ale w sumie to najczęściej po głowie chodzi mi Primordial. Niestety Siren to nie ta półka jakościowa, ale i tak jest lepiej niż się nastawiałem. Jakoś może się to spodobać człowiekowi, może głównie przez to, że i inspiracje ci Amerykanie mają bardzo dobre. Niektóre riffy są tak sprytnie podpieprzone, że może i je skądś kojarzycie, ale w sumie to są naprawdę niezłe. Taki „Ursine Lineage” na przykład – leci sobie i jakoś zostaje w pamięci. A więcej jest takich numerów. Co prawda po jakimś czasie ta płyta się nudzi, nie starcza jej na trzy przesłuchania pod rząd, ale to i tak jest sukces, jeśli chodzi o mnie i moje podejście do płyt, które jakoś tak właściwie mnie nie kręcą.

Bo „A Kingdom Aflame” mnie nie kręci, ale doceniam, że się panowie postarali i nie wypuścili gniota, ale płytę która ma potencjał. I może gdyby nie to, że recenzje są ZAWSZE subiektywne to i ocena byłaby wyższa.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Fire & Blood
2. Into the Starless Night
3. Ursine Lineage
4. Bastard of the Dreadfort
5. And the Skies Mourned Her Light
6. Hiraeth
7. The Devil Rides Out
8. A Kingdom Aflame