Sinister „The Silent Howling”

Wydawca: Massacre Records

Ciekawe ilu z Was skreśliło już tą kapelę? Dobra, po ciulowym „Savage Or Grace” i ja nie byłem pewny co do ich przyszłości. Potem się rozpadli, potem znów się zeszli. Nagrali niezły album „Afterburner”. W tym miesiącu Sinister uderza ponownie.

Po tym, kilka dobrych lat temu usłyszałem „Hate” Sinister na stałe zagościł w moim czarnym, zdeformowanym sercu. Dziś mam okazje przelać na klawiaturę komputera wrażenia z konfrontacji z ich najnowszym, ósmym już, pełnowymiarowym dokonaniem. I powiem Wam od razu dwie rzeczy. Po pierwsze, niestety Sinister już raczej nigdy nie nagra dzieła na miarę ich trzeciego krążka. Po drugie jednakże, „The Silent Howling” nie zawiódł moich oczekiwań względem Holendrów. Aad i spólka wysmażyli nam krwisty kawał death metalowego mięcha. Z tym, że nie jest to lustrzane odbicie wczesnych dokonań zespołu. Obecnie muzyka Sinister jest o wiele bardziej rozbudowana, nabrała przestrzeni, stała się bardziej wielowymiarowa (oczywiście wszystko to osadzone zostało w kanonie gatunku i nadal można rozpoznać, iż jest to płyta tego zespołu). Posłuchajcie takiego utworu tytułowego, który trwa, bagatelka, dziesięć minut. Rozpoczynający się niespiesznie, w końcu pokazuje swoją prawdziwą moc, dzięki huraganowym riffom. Ale jako, że dziesięć minut totalnej rozwałki w jednym kawałku może wydać się niestrawne, to zafundowano nam to akustyczne wtręty. Na przemian przeplatają się one z typowym death metalem, by po sześciuset sekundach zakończyć się marszową perkusją. Ale już następny w kolejce „The kill to come” to znów typowy death metal made by Sinister. Ale czy tak do końca? Prawie tak, a dlatego prawie, gdyż jeden moment, powtarzający się kilkakrotnie w tym utworze, kojarzy mi się nachalnie z podobnym motywem w „Davidian” Machine Head. A na przykład w takim „Palace Of The Fates” cały czas przewija się jeden lekko orientalny patent. Zróżnicowane mamy też wokale – i pomimo, że niestety Aad nie jest aż tak dobry w te klocki, jak Mike, to i tak nie jest źle. No a wracając do wokalu, oprócz typowego growlu, mamy tu też trochę szeptanych fragmentów oraz sporo sampli zaczerpniętych zapewne z jakichś filmów. Heh, wszystko to może się Wam wydać jakimś wielkim eksperymentem, ale zapewniam Was, że 75% całego „The Silent Howling” to czysty death metal, jaki wszyscy znamy i lubimy. I właśnie dlatego napisałem wcześniej, że najnowszy krążek Sinister nie zawiódł moich oczekiwań.

Dzięki „The Silent Howling” ekipa z Holandii pokazała, że drugoligowa degradacja, jaka miała miejsce parę lat temu, to już na szczęście przeszłość. 22 sierpnia spokojnie możecie pociągnąć mamusię za rękaw ze słowami „Daj mi na nowego Sinistera, bo ten Oracle w ChaosVault napisał, że nagrali zajebistą płytę…”

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Republic of the Grave
2. Summit of Sacrifice
3. Fortified Bravery
4. The Silent Howling
5. The Kill to Come
6. Palace of the Fates
7. If It Bleeds


Autor

11084 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *