Sigihl „Trauermärsche (and a tango upon the world’s grave)”

sigihl coverWydawca: Arachnophobia Records

Z czym kojarzy mi się muzyka Sigihl?

Z piłowaniem zardzewiałą piłą ręczną głowy w okolicach uszu. Z wyrywaniem paznokci, wpierw powoli je podważając i patrząc jak odchodzi od skóry. Z rozcinaniem skóry pomiędzy palcami za pomocą ostrej kartki papieru. Z nerwowym połykaniem długich włosów, aż w żołądku zrobi się z nich kołtun. Z drapaniem chropowatej ściany do momentu aż palce zaczną Wam krwawić. Z wbijaniem sobie powoli igieł w żołądź u penisa. Z przebijaniem sobie sutków tępą igłą. Z wkładaniem sobie nitki jedną dziurką nosa i wyciąganiem drugą. Z borowaniem bez znieczulenia. Z wynerwianiem zaropiałego zęba. Z wieloma innymi zwichrowanymi rzeczami. Na pewno każdy z Was ma jakąś, która nie znalazła się na tej naprędce ułożonej liście, a powinna. A wiecie co jeszcze – normalnie mnie od tych rzeczy odrzuca, tak jak powinno odrzucać od Sigihl. Mimo to włączam „Trauermärsche (and a tango upon the world’s grave)” raz po raz i słucham tego ponurego odwzorowania korowodu, prowadzonego przez chory dźwięk saksofonu. Muzyka sunie powoli, w black/doom’owym klimacie, a jedynym instrumentem, który u Sigihl wybija się jest właśnie ten pojebany saksofon. Piszczy, skrzeczy, rani uszy niemożebnie – mimo to, chce się tego kurwa słuchać, nawet zdając sobie sprawę, że doprowadzi człowieka za chwilę do kurwicy i paranoi. Niekiedy kojarzy mi się to z jakimś dziwnym za przeproszeniem drone (nie, nie Marliwo wanna be), albo totalnie odjechanego doom/jazzu. Czasem wokalista coś wyskrzeczy, w tonie zbliżonym do depresyjno – samobójczego nurtu – i tu już szczerze powiedziawszy wolałbym jakieś inne rozwiązanie. Albo coś w stylu Mayhem, albo Medico Peste na przykład. Albo trzymać się rozwiązania jak z „Tango catholico (repent!)”, które wierci w korze nieziemsko. Ale poza tym krążek jest dla mnie niemal idealny – chory, nienormalny, pomylony. Ponad czterdzieści minut żałobnego konduktu w domu wariatów.

Zdecydowanie nie jest to album, który kupi każdego, ale pewnie i do takich nie aspiruje, więc nie ma o co kruszyć kopii. Osobiście dla mnie to jest odkrycie, zwłaszcza, że zespoły grające w zbliżonym stylu do Sigihl to na palcach ręki drwala można policzyć.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Daymare

2. Non Credo Quia Absurdum Est

3. Christ-off Waltz

4. The Rite of Pain

5. Tango Catholico (REPENT!)

 

 

Autor

10876 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *