Shrine of Insanabilis „Disciples of the Void”

Shrine.of.Insanabilis_Disciples.of.the.Void.CoverWydawca: World Terror Committee Productions

Shrine of Insanabilis to kolejna nazwa, która jeszcze do niedawna była dla mnie równie tajemnicza jak przeznaczenie tych wszystkich dziwnych rodzajów broni dzierżonych przez muzyków Immortal na okładkach swoich albumów.

Przy czym tu mam jasne usprawiedliwienie – „Disciples of the Void” to pierwszy materiał w ogóle, jaki wydał ten zespół na światło księżyca. Koniecznie musi być to światło księżyca, bo w ciepłym słońcu moc tej płyty nie jest tak dostrzegalna, przyznam bowiem, że debiucik tych Niemców początkowo mi nie wchodził. Dopóki pewnej nocy zapuściłem sobie ten materiał pod jakieś dobre alko – zaskoczyło i zrobiło mi dobrze. Personalia członków zespołu nie są powszechnie znane, więc nawet jeśli maczają paluchy w innych projektach – nie ma to wpływu na ocenę tego albumu. A jest naprawdę dobry. Pod względem muzycznym Shrine of Insanabilis blisko do Blaze of Perdition, Watain i im podobnych. Jest to muzyka z bogatym, negatywnym ładunkiem, przy tym dość chwytliwa, ale bez pedaliady. Sześć numerów przetykanych jest krótkimi interludiami zawierającymi jakieś sample, deklamacje lub będącymi po prostu instrumentalną, przysłowiową ciszą przed burzą jak w przypadku „Still on this Earth” gdzie przez pierwsze dwie minuty dostajemy posępny, ciężki wstęp. A burza jest, uwierzcie. Shrine of Insanabilis na „Disciples of the Void” dostarczył naprawdę wściekły ale w jakiś sposób majestatyczny kawał muzyki. Pewnie jednym z powodów takich a nie innych moich odczuć jest też to, że utwory zawarte na debiucie Niemców nie są bardzo krótkie – na przykład wspomniany przed chwilą przeze mnie numer trwa dziewięć minut i jest doskonałym przykładem twórczości tej grupy w pigułce, mamy w nim bowiem mrok, szaleństwo, gniew i pogardę, do tego słyszalne doskonale. Innymi słowy, w mojej opinii „Disciples of the Void” znajdzie wielu sprzymierzeńców wśród czarnometalowej braci, myślę nawet że dobrym pomysłem byłoby ściągnięcie ich do Polski przy okazji jakiegoś bardziej „elitarnego” koncertu w stylu Nidrosian Black Mass.

Jak widzicie, nie ma mocnych na Shrine of Insanabilis. To znaczy na pewno znajdą się tacy czy inni, którzy zza bezpiecznej szybki monitora nazwą muzykę Niemców sraką, czy innym kałem. Ale cóż – mnie się ten album podoba bardzo. Już został dopisany do listy zakupów.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1.End All
2.Ruina
3.Acausal Paths
4.(………..)
5.Invocation
6.Still Of This Earth
7.Cycles And Circles
8.Acerbus
9.Omega

Autor

11074 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *