Shitfucker “Suck Cocks in Hell”

Shitfucker  Suck Cocks in HellWydawca: Hell’s Headbangers Records

Niereformowalny kurwa jestem. Pathologist mi pisze o black metalu, który zmieni moje podejście do życia, a ja mu mówię, że nie mam czasu, bo wałkuję już nie wiem który raz płytę zespołu o uroczej nazwie Shitfucker, zatytułowaną „Suck Cocks In Hell”.

Ta pełna szlagierów płyta byłaby zapewne idealnym podkładem muzycznym pod dansing w osiedlowym klubie seniora, gdzie panowie tuszujący łysinkę i brzuch nieśmiało podbijają to pań, które na tę okazję specjalnie wyciągnęły z garderoby etole, kamee i skropiły się lekko Panią Walewską. Byłaby, gdyby nie to, że zawarta na niej dawka obskurnego punk/thrash metalu wymieszanego z brudnym rock and rollem. Nie wiem, czy widzieliście zdjęcia tych pojebów, ale wyglądają jak będący pod wpływem substancji psychoaktywnych rezydenci domu dla pojebanych. Raz tańczymy tu do rytmu pod Misfits na black/thrashowych sterydach, kiedy indziej do Venom kopulującego z The Exploited, zagryziemy nawet nadgnitym trupem Chuck’a Berry’ego, przepijemy whisky przetrawioną przez Lemmyego i wydaloną przezeń w syfiatym klopie. Zapomniałbym –  wodzirejem jest GG Allin. Wszystko jest podane w totalnie wykoślawiony, brudny, nieprzystający w żadnym stopniu do norm przyjętych przez przeciętnego bywalca koncertów Northern Plague. Tańcząc trzeba uważać na walające się tu i ówdzie wymiociny, strzykawki, martwe płody, brewiarze i podwiązki. Mimo to ja tańczę, a ona tańczy dla mnie – ujebana crackiem i ze zwisającym tamponem. A potem mnie zostawia i idzie obciągać obce kutasy.

Lubię takie hulanki, więc i muzyka Shitfucker mi podchodzi i tak sobie właśnie wyobrażam imprezę, do której byłaby ona podkładem muzycznym. Dla perwersów bez smaku.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Satantisanity  
2. Smash Your Skull  
3. Demonic Rock  
4. Sex Dungeon  
5. Acid Bath  
6. Graveyard Revels  
7. Go to Hell / Rock ‘n’ Roll Freaky Dude  
8. I Am of the Devil  
9. Ytinastinatas

 

Autor

12451 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *