Sheidim „Shrines of the Void”

sheidim-shrines-of-the-voidWydawca: Dark Descent Records

Ciekawych debiutantów dziś obrałem sobie na celownik. Sheidim to kapela pochodząca z Włoch i dzięki swojemu debiutowi „Shrines of the Void” może o nich zaszumieć w Internecie. Może, ale nie musi. Już zajawki tego debiutu przekonały mnie, że warto pokusić się o sprawdzenie całego wydawnictwa.

Zacznijmy od tego, że Sheidim napierdala sobie wesoło black metal w dość melodyjnej odsłonie. Pewne połączenia neuronów w moim mózgu podpowiadają mi, że sporo ta muzyka ma wspólnego z Watain. Czy to dobrze, czy to źle? Ostatnio Szwedzi nie zachwycają wybitnymi albumami, ale w swej przeszłości popełnili dzieła bardzo dobre lub wybitne. Potrafiły te dźwięki „bujać” i tak jest też w przypadku „Shrines of the Void”. Dużo melodii, ale też i dużo black metalowego „piłowania”. Charakteru tej muzyce dodaje również wokal. Nie jest to typowa „skrzecząca” maniera. Tekst utworu jest przeważnie wykrzyczany lub wyrecytowany i w jakiś tam sposób „na metalowo” zmodulowany. Fajnie się tego słucha, bo lubię takie „skandowane” kawałki. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jest fajna, ale obawiam się, że gdzieś zniknie w całej tej rzece wydawnictw spod znaku odwróconego krzyża. Dobrze, że chłopaki są z Włoch, bo tamtejsza scena do najsilniejszych nie należy, więc stosunkowo łatwo nieść tam światło Lucyfera. Nawet świecące niezbyt jasno.

Dla mnie ta płyta to takie typowe 7/10. Fajne ganie, może nawet kiedyś płytę zakupie, ale żeby mi buty spadły, to nie mogę napisać…

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. First Poison
2. Shrines of the Void
3. Deviant Kingdom
4. Sunken Nigredo
5. Amrita
6. Without Reins
7. Remnants

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *