Sesta Marconi „Where The Devil Dances”

Wydawca: Metal On Metal Records

O „Where The Devil Dances” w superlatywach wypowiedział się już Clive Jones z Black Widow – zespołu trudnego do przecenienia dla sceny doom. Mam więc nadzieję, że nie będzie nietaktem, jeśli wyrażę dodatkowo swoją opinię na temat debiutu Sesta Marconi.

Z zespołem tym po raz pierwszy spotkałem się na kompilacji Metal On Metal Records, gdzie zamieścili swój utwór „Skeletons Party”. Notabene najlepszy na całym składaku. Nie dziwota więc, że po płycie Włochów spodziewałem się sporo. Tak się składa, że zamieszczony na składance utwór jest też najlepszym na „Where The Devil Dances”. Aby być ścisłym, Włosi grają doom metal w stylu klasyków gatunku – Black Sabbath, czy St. Vitus…choć szczerze mówiąc liczyłem, że na tej płycie znajdzie się ciut więcej takich skocznych, rokendrolowych numerów, jak wspomniany już kawałek. Ale i tak jest dobrze. Melodyjny, zróżnicowany i rozciągnięty w czasie. Co najmniej jakby kilka utworów złączyć w jedność. I pomnożyć razy siedem, bo tyle właśnie jest piosenek na tym krążku. Szczęśliwie stopień spójności tych nagrań jest wysoki, zaś poszczególne utwory układają się w zgrabną całość. Pomimo tego i tak mam wrażenie, że ważną rolę w twórczości Sesta Marconi odgrywa improwizacja. Słychać to szczególnie w tych najwolniejszych, ociężałych i gęstych od słodkich liści zapomnienia, hehe. Ponadto sprawdza się stara doom metalowa prawda, iż warunkiem sine qua non dobrego zespołu doom’owego jest dobry wokalista. A takim właśnie jest niejaki Sergio, odnajdujący się w swej roli znakomicie – jego linie wokalne są różnorodne, bardzo fajnie akcentuje i ogólnie miło się go słucha. A że liryki są również mocną stroną Sesta Marconi to tym lepiej. Zresztą, zapoznajcie się z tekstem do „LSWD” – nie bez kozery utarło się powiedzenie, iż 40% społeczeństwa jest zadowolone z życia, natomiast pozostałych 60% nie stać po prostu na narkotyki, hehe.

Sesta Marconi nie zawiedli moich oczekiwań, mimo że spodziewałem się trochę bardziej „żwawego” materiału. Ale nie jestem bynajmniej rozczarowany, bo te włoskie diabły całkiem przyjemnie pląsają.

Ocena: 8,25/10

Tracklist:

1. Gruesome Woe
2. Skeletons Party
3. LSWD
4. Rock And Roll Voodoo Style
5. At The Crack Of Dawn
6. Vanitas (The Leper Queen)
7. Blasted In Summertime
Autor

10876 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *