Serpents Lair „Circumambulating the Stillborn”

Serpents Lair Circumambulating the StillbornWydawca: Hellthrasher Productions

Hellthrasher znany jest przede wszystkim z death metalowych uderzeń, ale od czasu do czasu zapuszczą się i w inne rejony. Czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem. Pewnie się więc zastanawiacie, jak jest w przypadku Serpents Lair?

No to żeby nie trzymać Was w niepewności – „Circumambulating the Stillborn” plasuje się raczej w pierwszej, niż drugiej grupie, ale przyznam, że z czasem i ilością moich przesłuchań debiutu Duńczyków mój entuzjazm nieco opadł. Przy pierwszym, drugim i trzecim odsłuchu byłem pod wrażeniem, naprawdę. Potem już mi się tylko podobało. Choć faktem jest, że Serpents Lair nie nagrało rzeczy łatwej, chwytliwej, którą można sobie nucić pod kapturem. Są to numery, które bardziej mi podchodzą jak „Devouring Wrathe” – dość długi, ale zarazem cholernie intensywny wałek. Zresztą, Serpenst Lair ogólnie ma raczej długie utwory, po osiem minut i dłużej, ale czasem wydaje mi się, jakby im te kompozycje gdzieś traciły moc i płynęły tak trochę bezwolnie – a i ja wtedy jakoś odpływam wtedy, a muzyka tylko pobrzmiewa w tle. I jest to ode mnie niezależne, po prostu tak się dzieje, że trudno mi jest się skupić na „Circumambulating the Stillborn”. Próbowałem to rozgryźć, ale nie wiem dlaczego, na pierwszy rzut ucha wszystko się zgadza – ponury klimat, dobra produkcja, sporo niezłych riffów. Ale zasiadając do odsłuchów zawsze w którymś momencie mi gdzieś ten album ucieknie i dopiero co poniektóre jego fragmenty przypomną mi, że przecież w głośnikach nakurwia mi Serpents Lair. Szczęśliwie tychże fragmentów jest naprawdę sporo i nie mogę powiedzieć, że debiut Duńczyków jest zły czy nawet przeciętny. Nie, jest dobry, choć trudny i wymagający. I może jak dla mnie – ciut przekombinowany, na siłę wydłużony, co powoduje uczucie znużenia po jakimś czasie.

W zasadzie jednak pewnie znajdą się tacy, których ten krążek kupi bardziej niż mnie. Dla mnie jest bowiem tylko dobrze. Sami osądźcie, czy „dobrze” jest dla Was wystarczającą rekomendacją.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Epipháneia  
2. Epistemology of Death  
3. Circumambulating the Stillborn  
4. Mortui Vivos Docent  
5. The Serpentine Gnosis  
6. Dwelling on the Threshold to Tartarus  
7. Devouring Wrathe

 

Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *