Serpent Seed „Debris of Faith”

serpent

 

Wydawca: The End of Time Records

Swoje ten materiał odleżał i gdyby nie to, że zostałem „szturchnięty” meilem ostrzegawczym, to by pewnie recenzja nigdy się na kejosie nie pojawiła lub miałoby to miejsce „kiedyś tam”. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdybym zaraz po otworzeniu koperty przesłuchał ją chociaż raz.

Coś debiut Serpent Seed w sobie ma. „Coś” co powoduje, że jednak zostaje mi w głowie i nie chce się go wyłączyć. Do końca nie jestem w stanie tego czegoś zdefiniować. Zacznę jednak od tego, że nie jest to debiut, który mnie rozpierdolił, czy wysupłał szczękę z ryja na ziemię  (mnie jednak mało rusza, więc to w sumie chuj nie wyznacznik). Ale. Jest to przede wszystkim materiał solidny. Za trzon zespołu uznać można dwóch panów, który do świeżaków nie należą i to słychać, bo chociaż mamy do czynienia z debiutem, to jednak dojrzałym. Panowie postawili na miks death i black metalu. Ten pierwszy wyraża się między innymi „ciężkich” partiach gitar. Natomiast black metal to przede wszystkim klimat całego materiału i wokal. W obu przypadkach  jest to dość spore uproszczenie, o czym przekonacie się słuchając debiutu Serpent Seed. Materiał mimo swojego ciężaru jest też dość melodyjny, ale w pozytywnym tego sensie. Wpada w ucho po prostu. Może to jest właśnie to wspomniane przeze mnie „coś”. O tym czy nie wypadnie drugim, przekonam się za jakiś czas, kiedy rytualnie odsłucham debiut Serpent Seed po raz kolejny. Wróćmy jednak do samej płyty. Generalnie wszystko wydaje się być na miejscu. Tutaj mamy szybciej, tam wolniej, a w tym miejscu wrzucimy solo. Kompozycje może nie są jakieś specjalne ekwilibrystyczne, ale też do prostych nie należą. Ot tak pośrodku. Zrobione to wszystko z głową i nic się nie rozłazi. Dobrym zabiegiem było „wypuszczenie” gitar do przodu. To właśnie na nich stoi cała siła tego materiału. Chociaż nie odmówię też umiejętności pałkerowi. Najsłabiej, głównie w kwestii wokalnej, wypada utwór numer 4 „Płonie stos”.

Gdybym przesłuchał od razu, recenzja pojawiła by się dużo wcześniej, bo przyjemnie się takie materiały opisuje. Zrównoważony i „słuchalny” debiut.

Ocena: 7/10

Tracklist:

01.Demon’s Blade
02.I Spit on Your Cross
03.Mother Night
04.Płonie stos
05.Unholy Trinity
06.Serpent Seed
07.Bloody Vengeance

Autor

3228 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *